Witajcie!
Bardzo mnie długo nie było, ale to przez Dużą, bo ona ciągle nikogo nie dopuszcza do komputera. Dziś mi pozwoliła, bo jest ciągle śpiewająca i zadowolona. Oczywiście to moim kosztem wszystko, jak zwykle. Chodzi i mówi mi, że teraz to już jestem z każdej strony certyfikowany. Trochę nie jestem pewny, czy to dobrze, czy źle, ale dostałem dwie dodatkowe puszki tuńczyka, to chyba dobrze...
Zabrała mnie dziś do takiej jednej pani doktor, co u niej jeszcze nigdy nie byłem, powiedziała, że musi jechać z najmłodszą łaciatą, to mnie weźmie przy okazji, że niby nie będzie do moich urodzin czekać, że to już blisko, i jakieś tam marudzenie. No więc pojechaliśmy, ja i ta najmłodsza.
JAK JA SIĘ BAŁEM!!! <strach> Ciągle próbowałem się schować Dużej pod pachą, ale ona tam ma tyle miejsca, że tylko nos mi się mieścił, więc nie bardzo mi to chowanie wychodziło. Ta pani doktor to miła była, ale ciągle mnie moczyła i dźgała takim instrumentem, to już rozpoznałem, bo kiedyś to mi to robiła inna pani, i jeszcze kiedyś jeden pan. Opowiadała jaki to niby jestem duży i piękny, i że mam takie niespotykane tętno! Jakbym cały w sobie to był jakiś spotykany... <diabeł> Potem powiedziała, że jestem super, i że wypisze mi certyfikat. Duża mówiła coś o jakimś ucinaniu, ale wtedy ta pani doktor powiedziała, żeby mi nic absolutnie nie ucinać, bo jestem super, i nie można mnie psuć. Duża na to, że nic na to nie poradzi, że od ucinania nie ma ratunku, że będę zadowolony, i że dużo mi przecież nie utnie. Ja to się od razu zestresowałem na to ucinanie, myślałem, że ta pani doktor mi zaraz utnie, ale ona powiedziała, że się na ucinanie nie zgadza, i żeby Duża się lepiej dobrze zastanowiła, co w ogóle wymyśla. Duża jej obiecała, że będzie o wszystkim myśleć jeszcze, ja nie wiem, co ona mi jeszcze chce ucinać, dwa dni temu ucinała mi pazury, i walczyłem bardzo dzielnie (ale i tak ucięła...), więc chyba już nic nie zostało...
Potem była ta najmłodsza, a z jaką dumą Duża ja pokazywała, że to moje dziecko, że taka super, i upierdliwa, w ogóle. No jak moje dziecko, to jaka niby ma być? <diabeł> Ona była jeszcze gorsza ode mnie, ciągle się wierciła i wszystko chciała dotknąć i polizać. Chować się wcale nie próbowała, taka głupia jeszcze. No więc ją też pomierzyli, i ta pani też zadowolona była bardzo, a Duża to prawie pękła z zadowolenia, no mówię Wam, wstyd było na nią patrzeć. Pani chciała i jej wypisać ten certyfikat (łaciatej znaczy się, nie Dużej <lol> ), ale Duża na to, że smarkacze certyfikatów nie dostają, i że jeszcze przyjedzie, i to pewnie nie raz, a certyfikat to dopiero jak będzie kastratką. U niej to o ucinaniu nie mówili, trochę mi z tym nieswojo jest, ale jak na razie sprawdzałem, i wszystko mam, nawet ten jeden trochę dłuższy pazurek, co się go Dużej nie udało przyciąć tak krótko, jak innych.
A tak poza tym to jest mi fajnie, od czasu do czasu mam dziewczyny do zabawy, miałem nawet jedną zupełnie nową, się przy niej trochę napracowałem, bo mnie na początku nie lubiła. Ale potem się nam fajnie bawiło. Teraz czekam, bo Duża obiecała, że jeszcze mi niedługo wpuści kogoś do zabawy, i to nawet może dwie, tylko trzeba poczekać jeszcze dwa albo trzy tygodnie, nie wiecie, czy to bardzo długo jest? Może to już jutro? Trochę mnie tylko niepokoi, że mówiła, że potem to ucinanie, bo potem nie będzie miał kto się z dziewczynami bawić. No ja przecież to bym mógł...
To pozdrawiam Was, do następnego razu!