Witajcie!
ZNOWU MI TO ZROBIŁA!!! Zabrała mnie do tej pani, co to się zawsze najpierw mną pozachwyca, potarmosi za uszy, za policzki, a potem wyciąga taką igłę, i kłuje mnie Z TYŁU!
Jak ja tak leżałem, taki biedny, to mnie Duża przytulała, i coś tam szeptała do ucha, ale przymulony byłem, to nie do końca rozumiałem. W każdym razie ukłuli mnie w łapę, i nakapałem bardzo dużo krwi, do trzech buteleczek aż, i zęby mam zrobione na tip-top, i jeszcze trochę mnie pokłuli. A potem mnie Duża zabrała do domu, i wstawiła do szpitala. Trochę był mały, bo zmieściłem się tylko ja, moja kuweta, i miska z jedzeniem, i jeszcze jedna z piciem. Ale Duża powiedziała, żebym nie marudził, bo ona w tym szpitalu to potrafi leżeć po kilka nocy, jak moich żon i malutkich dzieci pilnuje. Ja myślę, że ona ściemnia, bo ja tam żadnych dzieci nie widziałem, w ogóle tylko ze dwa razy mi jakieś dzieci pokazała, i w sumie to wcale nie jestem pewien, czy to moje, bo całkiem inaczej wyglądały. Tak to każdemu można wmawiać...
Wszyscy przychodzili do tego szpitala i się na mnie przez szybę gapili, jak taki słaby leżę, ale nawet ciekawie było, poznałem koleżanki, co to się z nimi niedawno bawiłem <mrgreen> Potem już wróciłem do siebie.
A dwa dni później Duża znów zaczęła podśpiewywać, i wytargała mnie za policzki, i powiedziała, że moja krew jest DOSKONAŁA, i że nawet pani doktor była pod wrażeniem, że co ja jem, i w ogóle, że już mam 6 lat, a taki jestem zdrowy!!! Duża powiedziała, że jeszcze na jakąś tarczycę czeka, ale że już jest spokojna, i przeprosiła mnie, że przez jakiś czas zamiast tej swojej dobrej karmy to jakąś kupę będę jadł, bo musi mnie chronić przed jakąś Depresją, że ją niby dostałem. Ja tam nie przypominam sobie, żeby mi ktoś coś dał, posprawdzałem dokładnie, ale Duża mówi, że ją mam, i że to przez nią, ale że wszystko mi wynagrodzi, tylko ta kupa przez jakiś czas, żebym lepiej się czuł. Trochę się wystraszyłem, i od razu sprawdziłem, bo ona rzeczywiście namiętnie nasze kupy zbiera, ale w miskach mam tylko te kuleczki, trochę inaczej wyglądają, ale nawet bardziej mi smakują. W każdym razie odetchnąłem, że żadnej kupy tam nie było.
Podobno teraz już nie będę do lekarza więcej jeździł, chociaż podsłuchałem, że jeszcze jakieś szczepienie, że nie można było wszystkiego na raz, i za jakiś czas jeszcze przyjedziemy. To mi trochę nie pasuje, bo tam zawsze wszystko się tak niby dobrze zaczyna, a potem klops. Ale może z tym szczepieniem to ściema tylko była jakaś.
Wstawiam Wam jedno malutkie zdjęcie ze szpitala <mrgreen>
