Dzisiaj ostatnie dwa zastrzyki. Chłopak chyba wraca do zdrowia, bo już dzisiaj w nocy standardowo był namolny na pieszczoty. A jak mu co dolega to kładzie się grzecznie obok i tylko trąca łapką. Myślę, że to kłaki, zebrało się ich sporo w brzuszku stąd biegunka, bo system karmienia nie zmieniony. Vincent jak nie zwymiotuje kłaków, to inną drogą mu nie wychodzą. Fricunio ma tak samo, tylko Frodo uważa, że dołem bardziej higienicznie.
Poczytałam trochę o witaminach na sierść i kupiłam polecaną (chyba przez Dorszkę) Lavete. Zobaczymy czy zadziała na moje potworki. Odczekam z tydzień, aż skończymy leczenie i wlewamy w gardła.
Czeka nas jeszcze tylko szczepienie, które trzeba znowu przesunąć czasowo. No i ważyliśmy się, Vincent 5,20, Frodo 8,00, a Fricunio nie wiem, zważymy się przy szczepieniu (tylko on tak strasznie nie lubi wychodzić poza mieszkanie, znowu będzie strach w oczach

)
Dziękujemy za kciuki za kudłacza.