Oj co to się działo 12 lutego to już gdzieś tutaj wspominałąm... ale miałąm załączyć zdjęcia.... więc teraz to robię z lekkim opóźnieniem ;)
W skrócie. Robiłam sobię kompiel. Jak zwykle Fiona i Śnieżka asystowały jak się woda wlewała do wanny.... i nagle..... wielki plusk <strach> .... Fiona wylądowała tyłkiem w wannie... <diabeł> łobuz jeden, do połowy cała była mokra.... aż z niej parowało... a tak śmiesznie wyglądała jak taki duży szczur

złapałąm w ręcznik i próbowałam wycierać, ale uparta była i uciekała, więc zostawiłam ją w spokoju, włączyliśmy grzejniki, a ja wzięłam się za cykanie zdjęć.
Na początku się pośmialiśmy bo Śnieżka tak się wystraszyła siostry, że zaczęła do niej podskakiwać i śmiesznie się zachowywać. Pierwszy raz ją taką widziałam :O. Tak się złościła jak Fiona byłą w pobliżu, że zaczęła aż gadać "ludzkim głosem"... jej miałkolenie, albo raczej wyłkolenie było przeraźliwe, musieliśmy wziąźć jej Fionę z oczu bo nie mogła jej znieść, jakby to nie była jej siostra tylko jakiś obcy kot

... w końcu nawet ja się zestresowałam

, a mąż zamknął ją na chwilę, żeby nie patrzyła jak Fiona suszy się po kontach

Do końca dnia było sykanie i burczenie ze strony Śnieżki.
Naszczęście wszystko się skończyło.... nazajutrz wszystko wróciło do normalności...
i tylko Mruczusia się nie wystraszyła niczego, patrzyła za to z pod byka czasami co te duże niemądre kotki robią <suchy>
<kciukwdół>
ale jak Śnieżka "gadała"....
Fiona po kąpieli ;)
Tak wyglądała Śnieżka. Ja się bałam wyciągnąć do niej rękę <shock>
Gadająca Śnieżka <diabeł>
I <święty> nasz Aniołek Mruczka
