Witajcie po przerwie,
Dziś Duża zrobiła mi zdjęcie. Z takim drugim w kolorze jak ja. Chciałem się z nim pobawić, ale on się wcale nie rusza.
W ogóle muszę się Wam poskarżyć - nikt już nie chce się ze mną bawić. Na Kudłatą nawet nie próbuję skakać, bo ona strasznie burczy. Czasami jej dokuczam, kładę się na półce tuż pod jej ulubioną, i jak jej zwisa ogon, to ja go łapię, i się z nią droczę. Ona tam z góry wtedy się denerwuje, a ja że niby nic, leżę na boku i czekam, a jak się odwróci, to znów za ogon! No zabawa świetna! Raz usiadła na tylnych łapach i zaczęła mnie niby bić tymi przednimi, obiema na raz, nie wiem, co to miało znaczyć, bo ani pazurów nie wyciągnęła, ani nic. No to ja posiedziałem, ziewnąłem, i ona wtedy sobie poszła, chyba jej było wstyd. Ale Duża zawsze pilnuje, i nie pozwala mi dokuczać - jak tylko podchodzę, że chętnie bym skoczył albo za ogon, to ona zawsze "Fado, nie ruszaj", normalnie nie wiem, skąd ona wie, że ja akurat sobie tak planuję... No o ja się zatrzymuję. Czasami chyba przesadzam, bo jak nadokuczałem Włochatej, i potem chciałem wejść do takiej rury, co jest pod tą ulubioną półką Włochatej, to ona strasznie burczała i normalnie trochę się wystraszyłem... Położyłem się na boku, ale ona nie na żarty już była zła, i zaczęła się schylać z tym burczeniem i łapę wyciągać, i myślałem, że już po mnie... Ale Duża zawsze pilnuje porządku - podeszła, i mówi coś do Włochatej, i nawet się uśmiechnęła, i rękę położyła na tej półce Włochatej pod nosem, i do mnie mówi - "Już możesz wejść", więc ja do tej rury szybko wszedłem, i Włochata nawet nie pisnęła! Potem Duża ją wygłaskała, słyszałem jak mruczała (Włochata, nie Duża, Dużej ciągle jeszcze nie wychodzi), a potem mnie też wygłaskała. Teraz to już słucham Dużej, i jak mówi, żebym czegoś nie robił, to się zatrzymuję, i Włochata już w ogóle na mnie nie burczy! Nawet sobie często obok leżymy
Gorzej, jak skaczę na Nową, ona nie burczy, tylko tak beczy, i Duża od razu mnie zabiera. Mówi, że jestem okropny, że wykorzystuję jej słabość, no fakt ona nie burczy. Ale Duża co do Nowej jest nieprzejednana - nawet nie przemawia, tylko od razu mnie zabiera, i czasami nawet ZAMYKA W DRUGIM POKOJU !! Nie na długo, ale jak wychodzę, to już na Nową nie skaczę. I Duża się od razu się wtedy ze mną bawi, takim latającym ptaszkiem, lubię za nim ganiać, czasami nieźle się zdyszę!
Najbardziej lubię w kuchni wyglądać przez okno. Za oknem jest takie wielkie drzewo, i tam jest dużo prawdziwych ptaków, nie takich na sznurku! Ale nie da się ich złapać...
