Tobi niby blue point jest...
oo taki- tylko w starszej bezzębnej wersji <diabeł> <lol>
http://pers-breeders.cat-portal.org/photo/15-0-175
i oczek nie ma tak ładnych- są wielkie i niebieskie, ale po cukrzycy miał powikłania i wrzody na jednym - po operacji się nie odnowiły, ale to oko mętne jest i bardziej łzawi...
Tobi
niby był rodowodowy, ale krył kotki nie -rodowodowe <wsciekly>
kiedyś wyszedł im z domu na kotki <shock> i nie wrócił...
ludzie szukali go po allegro ale do schroniska- gdzie po znalezieniu od razu został zgłoszczony - nikt nie zadzwonił...
nie miał chipa...ani nic...nikt go u nas w związku nie kojarzył z wystaw.../domyślaliśmy się że był czyjś bo miał obrożę i jajka...
a jego stan - w ocenie weterynarza - był skutkiem wieloletnich zaniedbań...
wtedy nie interesowałam się tak rodowodami u kotów- u psów człowiek miał pojęcie, ale czasem głupio się nie pomyśli że u kotów tak samo powinno byc...
właśnie po historii z Tobim jestem tak cięta na pseudo-hodowców...
kiedy w końcu odnaleźli się jego byli właściciele- po jakiś 4-5 miesiącach, przez lecznicę - Tobi miał tam drugi dom, jak siedział na kroplówkach wypatrzyła go kobieta która parę lat wstecz kupiła z tej pseudo jego córkę...to nie chcieli go jak dowiedzieli się że leki, insulina bla bla ...zresztą KTO by im go oddał <diabeł>