Strona 23 z 52
Re: Nasz Britek
: 23 sty 2014, 19:57
autor: Becia
Super, oby było tylko lepiej <ok> <ok> <ok>
Re: Nasz Britek
: 24 sty 2014, 09:39
autor: CMQ
Tendencja się utrzymuje, wczoraj domagał się głaskania i trzeba było podejść i spełnić życzenie <mrgreen>
Re: Nasz Britek
: 24 sty 2014, 10:39
autor: Julcik
Wspaniale <mrgreen>

Re: Nasz Britek
: 24 sty 2014, 12:12
autor: atomeria
CMQ pisze:Tendencja się utrzymuje, wczoraj domagał się głaskania i trzeba było podejść i spełnić życzenie <mrgreen>
Wspaniale

Może to taki drugi Bajzelek z charakteru, co prawda z wiekiem coraz częściej sam podchodzi i miaukiem daje znać, żeby go wygłaskać, ale i tak najczęściej to do niego trzeba przyjść, bo po prostu woła i z miejsca się nie ruszy. To z pewnością niepedagogiczne, ale ja tam chętnie spełniam takie jego "prośby" <mrgreen>
Chociaż chyba nie aż tak niepedagogiczne, skoro coraz częściej sam przychodzi...
Fajne te Twoje kocurki, obydwa bardzo mi się podobają.
Re: Nasz Britek
: 24 sty 2014, 17:36
autor: CMQ
Są absolutnie kochane, nie wyobrażamy sobie życia bez nich. Wieczorem wrzucę zdjęcia Dexa z dziś. I wiadomość z ostatniej chwili: Milton przyszedł do żony i kazał się miziać :-)
Re: Nasz Britek
: 07 lut 2014, 22:48
autor: CMQ
Re: Nasz Britek
: 07 lut 2014, 23:02
autor: Beate
Super kociaki.
<ok> za małe ale cieszące bardzo sukcesy :-)
Re: Nasz Britek
: 07 lut 2014, 23:12
autor: Julcik
Jestem zakochana <serce> <serce>
Re: Nasz Britek
: 07 lut 2014, 23:19
autor: CMQ
Milton się przełamał, przychodzi do mnie, pomiaukuje, domaga się miziania. Jeszcze się kontroluje ale coraz mniej. Gdy wstaję i idę w inne miejsce mieszkania, biegnie za mną i miauczy, ciągle chce być przy mnie, także więź już jest. Apetyt ma niesamowity, jest jak kombajn. Ujawnił też swój potencjał do brojenia.
Dexter natomiast to niezgrab, ostatnio pomylił wiszący sweter ze ścianą i stwierdził, że się oprze. Skończyło się na glebie, na szczęście wylądował jak kot. Julcik, kiedyś pisałaś, że to gapa - jak to się objawiało? ;)
Re: Nasz Britek
: 07 lut 2014, 23:27
autor: Julcik
No taka kocia sierotka

Zwisał pupą z drapaka i nie dawał rady się wdrapać, bo za ciężko

, siadał na srodku pokoju i płakał, żeby się nim zająć. Nie patrzył jak biega i z rozpędu lądował na ścianie. Pocieszny był bardzo :-)
Cieszę się, że Milton już się dobrze u Was czuje :-) To bieganie znam, Avari tak robi zawsze :-)