Strona 23 z 138
Re: Mój liliowy skarb
: 21 cze 2016, 12:16
autor: Limonka
sandra uwierz, tej naszej zakręconej kociej miłości starcza spokojnie na 2-kę kotów. Jak jeden ma focha na czułości to zazwyczaj drugi akurat ma czas i przyzwolenie
A jakie to fajne jak wycałujesz najpierw jednego a potem masz jeszcze drugiego do obcałowania, żeby po równo było.
A ten widok kiedy 2 futrzane główki Cię żegnają wzrokiem jak idziesz do pracy jest bezcenny <serce> Jak Cię witają po powrocie też, nawet jesli zazwyczaj chodzi im o to że przyszłaś zapełnić miski kolacją <lol>
Re: Mój liliowy skarb
: 21 cze 2016, 12:48
autor: MoniQ
Dokładnie, nie ma takiej opcji, żebyś nie kochała drugiego równie mocno. <serce> To jest takie super, że oba koty są inne, mają swoje charaktery, swoje nawyki i upodobania.... i człowiek się ich uczy i och... no, kocha po prostu

<zakochana>
Re: Mój liliowy skarb
: 21 cze 2016, 12:54
autor: Luinloth
Ale wieści <tańczy>
Skoro inne oczka, a nie point, to obstawiam cieniowanego <mrgreen> Idę sprawdzić, czy dobrze <lol>
Re: Mój liliowy skarb
: 21 cze 2016, 13:05
autor: yamaha
Re: Mój liliowy skarb
: 26 cze 2016, 02:37
autor: dagusia
Uczucie mocniejsze niż miłość do jednego kota, to miłość do dwoch kotełów <mrgreen> wszystko z podwójną siła <serce>
To co, jednak złoto mazuriowe będzie ? <gwiżdże>
Raczej na pewno przecież do mazuriowa to ma rzut beretem <mrgreen> ale już zazdroszczę.... ucałuj Gucia ode mnie

i zrób trochę fotek miotu O <mrgreen>
Re: Mój liliowy skarb
: 26 cze 2016, 15:08
autor: aurora80
dagusia pisze:Uczucie mocniejsze niż miłość do jednego kota, to miłość do dwoch kotełów <mrgreen> wszystko z podwójną siła <serce>
To co, jednak złoto mazuriowe będzie ? <gwiżdże>
Raczej na pewno przecież do mazuriowa to ma rzut beretem <mrgreen> ale już zazdroszczę.... ucałuj Gucia ode mnie

i zrób trochę fotek miotu O <mrgreen>
Na razie to nawet mojego złotasa nie mogłam dotknąć, bo był przed pierwszym szczepieneim a miotu N i O nawet nie widziałam. Za to namiziałam się Hanny, która nas okrutnie molestowała - niesamowite wrażenie, w szczególności kiedy ma się w domu kota, który woła Cię z innego pokoju zebyś do niego przyszla i z nim posiedziała ale już niekoniecznie jest zadowolony, gdy go wtedy dotykasz, bo akurat na to niekoniecznie miał w tym momencie ochotę <rotfl>
W miocie M niewątpliwie wacik - Maurycy jest super star, luzik, zero stresu i ciągła ochota do zabawy. Fantastyczny jest. Cudne ma kudły <mrgreen> M złotko też wydaje się bardzo wesolutkie ale trochę bardziej skore do chowania się pod łóżkiem.
Kamiko przysłała mi fotki złotka i chętnie bym się nim pochwaliła ale nie godzi się naruszać praw autorskich i wyprzedzać autora w publikacji <yamaha>
Re: Mój liliowy skarb
: 26 cze 2016, 16:17
autor: Limonka
Hanula tak ma. Gość w domu = mizianie, u nas było tak samo przy obu wizytach <mrgreen>
Waciki widać gdzieś to mają w genach- Lennyw naszym miocie też był pierwszy do zabawy i nie bał się nowych osób.
Jesli Marcel będzie jak Luke to nie masz się co martwić. Luke był najcichszy z miotu, obserwował z daleka. Teraz pod kanapę się chowa tylko jak przychodzą goście (chociaż i tu robi postepy bo przy drugiej wizycie moich rodziców już wyszedł ze schronienia i nawet jakiś czas się bawił piórkami). Ale przy mnie luz, miziak z niego jest poziom high, jak się siedzi na kanapie to przychodzi, wykłada się obok i trzeba miziać, na kolanach potrafi usnąć. Bądź dobrej myśli :-)
I jesli Marcel wg Kasi to żarłok, to proponuję oczyścić zamrażalnik na zapasy mięsa. Duuuże zapasy <lol>
Re: Mój liliowy skarb
: 26 cze 2016, 19:13
autor: aurora80
Limonka pisze:I jesli Marcel wg Kasi to żarłok, to proponuję oczyścić zamrażalnik na zapasy mięsa. Duuuże zapasy <lol>
A czym go karmisz? PoNem i udźcem z indyka? Jakieś puszki? Mój Bunio ani nie lubi drobiu ani PoNa, a z tego co mówiła Kamiko to chyba w takie menu powinnam celować dla Marcelka. chociaż mogłam coś przegapić, bo taka byłam oszołomiona <mrgreen> że trafiłam do Mazurii. U nas aktualnie tylko wołowinka, Moonlight dinner (tylko filety, żadnych pasztetów i galaretki) i Orijen.
Re: Mój liliowy skarb
: 26 cze 2016, 19:23
autor: Limonka
Luke pochłania wzystko co wyląduje w misce <mrgreen>
Z mięsa daję indyka (głównie) i wołowinę, czasami cielęcine. Z puszek je te co Sissi (i pasztety i filetówki), PON, Schesir, Miamor, CFF.
Suchego odkąd przyjechał jeść nie chce

wmawiam sobie że mu zęby idą i dlatego tylko mokre i mokre.....

i że mu przejdzie <diabeł>
Re: Mój liliowy skarb
: 26 cze 2016, 19:35
autor: sandra
Limonka pisze:
Suchego odkąd przyjechał jeść nie chce

wmawiam sobie że mu zęby idą i dlatego tylko mokre i mokre.....

i że mu przejdzie <diabeł>
U nas tak było

jak przyjechał to przez trzy miesiące nie chciał jeść suchego (czasem kilka chrupek zjadł, czasem namoczylam odrobine i z ręki zjadł, ale sam juz potem nie chciał, a najbardziej niejadalne było suche w czasie jak miał podwójne wszystkie kły :-> ), dopiero od miesiaca zaczął je jeść normalnie

teraz za to każde mokre jest niedobre <lol> Na pewno luke tez polubi za jakis czas suche, skoro w hodowli mu smakowało
