Całusy przesyłam dla szkrabków i życzę już tylko przyrostów i samych radości
Miot H - Clara i Ice Lilac British Velvet*CZ
- Mały Lew
- Hodowca
- Posty: 370
- Rejestracja: 23 lis 2008, 21:30
- Hodowla: MAŁY LEW*PL (zamknięta)
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Dopiero doczytałam, oj te chwile kiedy człowiek się modli o kolejny łyczek do pysia i gram na + na wadze... współczuję, ale też cieszę się, że to już jest ZA Wami. Te dokarmiane kociaki są najkochańsze. Patrząc na Homerkę ciężko uwierzyć, że miała kłopot z jedzeniem, taka pulchniutka <mrgreen> . Lila dziewczynki są PRZEPYSZNE i nie dziwię się, że myślisz Dorszko o jej zostawieniu. Cudna, a te uszki, a policzki <serce> - cała jest śliczna (nie umniejszając braciszkowi).
Całusy przesyłam dla szkrabków i życzę już tylko przyrostów i samych radości
Całusy przesyłam dla szkrabków i życzę już tylko przyrostów i samych radości
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Uporałam się z załogą G, mogę powoli wrócić do H.
Nie mam, niestety, dobrych wiadomości. Homerka przybiera ładnie, jest już bardzo ruchliwa, myje sobie łapki i rozgląda się po świecie. Żyje jednak "na kredyt", i to, czy z nami pozostanie, nie jest, i jeszcze przez jakiś czas nie będzie wcale takie pewne.
Dziś był mój ukochany Pan Doktor. Opisałam mu dokładnie oddechowe problemy Homerki, i moje obawy, czy to na pewno infekcja. Pan obmacał dokładnie całe ciałko, i znalazł odpowiedź natychmiast, i to taką, której bałam się najbardziej. Homerka ma nieprawidłowo rozwinięty i ukształtowany mostek - widziałam zagłębienie na linii żeber, ale sądziłam, że może to dlatego, że ona taka chudzieńka była. Dołek zaczął się trochę wypełniać, od kiedy zaczęła przybierać, co by za tym przemawiało. Niestety, to nie zapadnięty brzuszek, a właśnie "dziurawy" mostek.
Teraz wszystko zależy od tego, jak dobrze i mocno przyczepiona jest przepona. Czy mostek ma odpowiednią powierzchnię przyczepu. Lekarz powiedział, że najprawdopodobniej to właśnie może być przyczyną szybkiego męczenia się Homerki, słaba i niedobrze pracująca przepona. Serce osłuchane po raz kolejny, i on również potwierdził, że na razie serducho wydaje się jak dzwon - ale przy jakichkolwiek problemach z klatką piersiową, trzeba tego pilnować. U 3-4 miesięcznej Homerki zrobimy USG i prześwietlenie klatki, i będziemy już dość dobrze wiedzieć, jak się rozwinęła. Ale może też zdarzyć się tak, że w miarę wzrostu, jeśli będzie niewystarczająca wentylacja i praca płuc z powodu wad mostka, Homerka po prostu przegra te zmagania. Pan doktor miał już kilka takich przypadków - większość kotów spokojnie i szczęśliwie sobie żyje, ale był i taki, który odszedł w wieku kilku tygodni. Mam nadzieję, że Homerce się uda, i że będzie cieszyła się życiem na kochających i czułych kolanach.
Na razie bardzo ładnie je, chociaż widać, że długie ssanie trochę ją męczy. Dziś dostała ostatnią dawkę leków, od wtorku będę drżała, co dalej. Lekarz mnie pocieszył, że według niego raczej powinno być dobrze, bo problemy prawie na pewno nie miały podłoża chorobowego - antybiotyk podziałał raczej osłonowo, jeśli tak jest, i jeśli moja dziewczynka wyszła z tego własnymi siłami, to może jakoś się ułoży. Może tego mosteczka wystarczy...
Ważymy 252 gramy, czyli od wczoraj 12 gramów - to bardziej niż dobrze
Fado już Wam wygadał, że i drugie kocię to dziewczę - przez ostatni tydzień nawet nie zajrzałam, wczoraj dopiero podniosłam ogonek, i jak dla mnie... Zabrałam i niedoszłego Horacego, żeby się upewnić, i Pan powiedział, że jeszcze na tym etapie ręki sobie uciąć nie da, ale raczej dziewczyna. Skoro jest nas już dwoje, to na pewno dziewczyna:)
Homerka otrzymała nowe imię, Hamsini, co oznacza tę, która jeździ na łabędziach. Mam nadzieję, że całe życie będzie jej się dłużyło w wygodzie i puchu





Nie mam, niestety, dobrych wiadomości. Homerka przybiera ładnie, jest już bardzo ruchliwa, myje sobie łapki i rozgląda się po świecie. Żyje jednak "na kredyt", i to, czy z nami pozostanie, nie jest, i jeszcze przez jakiś czas nie będzie wcale takie pewne.
Dziś był mój ukochany Pan Doktor. Opisałam mu dokładnie oddechowe problemy Homerki, i moje obawy, czy to na pewno infekcja. Pan obmacał dokładnie całe ciałko, i znalazł odpowiedź natychmiast, i to taką, której bałam się najbardziej. Homerka ma nieprawidłowo rozwinięty i ukształtowany mostek - widziałam zagłębienie na linii żeber, ale sądziłam, że może to dlatego, że ona taka chudzieńka była. Dołek zaczął się trochę wypełniać, od kiedy zaczęła przybierać, co by za tym przemawiało. Niestety, to nie zapadnięty brzuszek, a właśnie "dziurawy" mostek.
Teraz wszystko zależy od tego, jak dobrze i mocno przyczepiona jest przepona. Czy mostek ma odpowiednią powierzchnię przyczepu. Lekarz powiedział, że najprawdopodobniej to właśnie może być przyczyną szybkiego męczenia się Homerki, słaba i niedobrze pracująca przepona. Serce osłuchane po raz kolejny, i on również potwierdził, że na razie serducho wydaje się jak dzwon - ale przy jakichkolwiek problemach z klatką piersiową, trzeba tego pilnować. U 3-4 miesięcznej Homerki zrobimy USG i prześwietlenie klatki, i będziemy już dość dobrze wiedzieć, jak się rozwinęła. Ale może też zdarzyć się tak, że w miarę wzrostu, jeśli będzie niewystarczająca wentylacja i praca płuc z powodu wad mostka, Homerka po prostu przegra te zmagania. Pan doktor miał już kilka takich przypadków - większość kotów spokojnie i szczęśliwie sobie żyje, ale był i taki, który odszedł w wieku kilku tygodni. Mam nadzieję, że Homerce się uda, i że będzie cieszyła się życiem na kochających i czułych kolanach.
Na razie bardzo ładnie je, chociaż widać, że długie ssanie trochę ją męczy. Dziś dostała ostatnią dawkę leków, od wtorku będę drżała, co dalej. Lekarz mnie pocieszył, że według niego raczej powinno być dobrze, bo problemy prawie na pewno nie miały podłoża chorobowego - antybiotyk podziałał raczej osłonowo, jeśli tak jest, i jeśli moja dziewczynka wyszła z tego własnymi siłami, to może jakoś się ułoży. Może tego mosteczka wystarczy...
Ważymy 252 gramy, czyli od wczoraj 12 gramów - to bardziej niż dobrze
Homerka otrzymała nowe imię, Hamsini, co oznacza tę, która jeździ na łabędziach. Mam nadzieję, że całe życie będzie jej się dłużyło w wygodzie i puchu





- Monika
- Hodowca
- Posty: 356
- Rejestracja: 15 cze 2009, 15:34
- Kontakt:
Miziaczki malutkie.... Dorszko, z doświadczenia (niestety...) wiem, że czasem najbardziej beznadziejne sytuacje potrafią obrócić się cudownie na te szczęśliwe właśnie. Dlatego dużo wiary w maleństwo i ja dokładam, czasem takie kruszynki są silniejsze niż mogłoby się nam wydawać i często mają właśnie większą chęć życia niż reszta, a potem ku zdziwieniu niektórych (oczywiście my się dziwić nie będziemy) pokazują wszystkim na co je stać.
Hamsini - uszy do góry, pół "kociej" Polski chyba trzyma za Ciebie kciuki.
Hamsini - uszy do góry, pół "kociej" Polski chyba trzyma za Ciebie kciuki.
- bajewka
- Hodowca
- Posty: 689
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:22
- Hodowla: Bajbri*Pl
- Płeć: i
- Skąd: Zielona Góra
- Kontakt:
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Dołązam się do chóru, że będzie dobrze 
A to Horacka, od tej pory Harita. To również imię rodem z Indii, oznacza zieleń.
Harita jest jak balon, wszystko ma okrągłe, najbardziej oczywiście brzuch <lol> Ma też cudownie okrągłą jak piłeczka, bezuszną głowę, i bardzo ładny, jasny odcień futerka, na razie bez duchów (Hansimi ma ich sporo, ze swoim McDonaldem na czole nie do pomylenia z siostrą
) Ze swoją wagą 297 gramów wydaje się potworem, ale jakim ładnym potworem 



A to Horacka, od tej pory Harita. To również imię rodem z Indii, oznacza zieleń.
Harita jest jak balon, wszystko ma okrągłe, najbardziej oczywiście brzuch <lol> Ma też cudownie okrągłą jak piłeczka, bezuszną głowę, i bardzo ładny, jasny odcień futerka, na razie bez duchów (Hansimi ma ich sporo, ze swoim McDonaldem na czole nie do pomylenia z siostrą



- Dorota
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 1291
- Rejestracja: 04 maja 2009, 20:47
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Kamień Pomorski
