Strona 24 z 48

Re: Antonio :)

: 17 mar 2014, 22:37
autor: Betuś
Z tego przejęcia zapomniałam dodać, ze jest taki słodki <serce> <zakochana>

Re: Antonio :)

: 18 mar 2014, 08:08
autor: MoniQ
Tancerz na rurze :) :kotek: <lol>
Antosiu, trzymam kciuki, wszystko będzie dobrze, szybko i bezproblemowo! <ok> <ok> <ok>

Re: Antonio :)

: 18 mar 2014, 08:19
autor: Becia
Jaka słodka puszysta kuleczka z Antonia <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Będzie dobrze <ok> <ok> <ok>

Re: Antonio :)

: 18 mar 2014, 11:53
autor: asiak
Melduję się z <ok> <ok> <ok>

Re: Antonio :)

: 18 mar 2014, 11:56
autor: Fusiu
Będzie dobrze :) Stres zawsze jednak jest. Trzymam kciuki <ok>

Re: Antonio :)

: 20 mar 2014, 11:26
autor: Kathi
Tak, my juz to... ;-))
I mam nadzieje ze to ostatnia kastracja za mego zycia! <strach>
Wiem ze to naprawde krotki i bardzo prosty zabieg ale ja i tak wiecej nie chce tak sie czuc jak wczoraj ;-(
Ze tak powiem jestem slaba psychicznie ;-(
Wszystko ulozylo sie dobrze i zabieg przeszedl bezproblemowo :-D i jestem pani U. Varga wdzieczna za swoj profesjonalizm i swietne przygotowanie ;-))
Ja juz na wstepnie kiedy maz przyjechal z pracy poplakalam ;-( sie troszke jak bral Antonia w kufrze do auta.
No mowie wam - moja psychika odpada :mimbla: - mialam wiekszego stresa niz Antonio <zakochana>
W kuferku swietnie sie czul i jaki grzeczny byl <święty> bylam bardzo z niego dumna bo i u pani wet okazal sie diabelnie <diabeł> ulozonym i spokojnym kotem <aniołek>
Bez miaukow wyszedl z kufra i wachal kazdy kat :-> taki patrolek wykonywal gdzie sie teraz obecnie znajduje :-D
Pani Wet zagadywala co i jak oraz objasniala jak to wszystko bedzie wygladac no i maz oczywiscie z nia rozmawial - ja sie przygladala i sluchalam w milczeniu :-/////
A tu w jednej chwili pani wet po zwazeniu Antonia pstyk i zastrzyk mu dala w tylnia lapute - maz trzymal glowe - no ja po tym co zobaczylam- rozplakalam sie jak dziecko. ;-( Taka duza kobieta a lzy tryskaly jak wiory <lol>
Sebastian tylko pokiwal glowa i sie zasmial ze za duzo youtube zem ogladala <lol>
Moze.... ;-))
Po uspokojeniu troszke, wypelnilam dokonca papiery i poszlismy cos zejsc bo mielismy dlugo do czekania 3 godziny ;-))
Oczywiscie moze wam sie wydawac ze to malo - bo i mnie sie wydawalo ale kiedy odebralismy kota to stal o wlasnych silach, oczy ogromne jak spodki i glowka kiwala sie na boki - byl rozkojarzony ale widzialam na wlasne oczy ze zyje i ma sie dobrze.
Juz pozniej nie plakalam bo widzialam ze wszystko jest z nim ok. :ok:
W domku zwiedzal katy jakby je pierwszy raz na oczy widzial - chodzilam za nim krok w krok aby czasem nie lizal ranki - dopiero leg jak zamknelismy sypialnie i z nami spal tej nocy mimo ze chcial wyjsc.
Nad ranem dostal jedzonko i popil sobie - wiec jestem spokojna (ranka nawet go nie interesuje) <święty> bo wiem ze wszystko wroci do normy - bo i w kuwecie juz byl <roll>
Teraz duzo sobie spi, to budzi sie na jedzenie, na picie i ogolnie jest baaardzo spokojny :-D ale mam nadzieje ze wroci moj maly szatan <diabeł> przed kastracja <zakochana>

Troszke sie rozpisalam ale coz... :->
Antonio w chwili obecnej sobie spi, a Pancia idzie sie uczyc Deutcha <gwiżdże>

Dla mojego dzielnego chlopaka :kotek: :kwiatek:

PS Dziekuje bardzo za wspaniale kciuki <ok> - one zawsze pomoga i uspokoja czlowieka - choc troszke <zakochana> :hug: :kiss:

Re: Antonio :)

: 20 mar 2014, 11:59
autor: elwiska3
Dzielny Antonio :kotek:
dzielna Pańcia :kiss:

Re: Antonio :)

: 20 mar 2014, 12:00
autor: Becia
Kathi :kiss: Jak czytałam Twoją opowieść, to bardziej mi było szkoda Ciebie niż Antonia, chociaż to on miał zabieg. Bidulko Ty :hug:
Kciukasy za szybki powrót koteczka do formy, żeby jego Pańcia nie musiała się stresować ;-)) <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Antonio :)

: 20 mar 2014, 12:02
autor: asiak
Najważniejsze, że już po wszystkim :-)
:kotek: :kotek:

Re: Antonio :)

: 20 mar 2014, 12:41
autor: atomeria
Becia pisze:Kathi :kiss: Jak czytałam Twoją opowieść, to bardziej mi było szkoda Ciebie niż Antonia, chociaż to on miał zabieg. Bidulko Ty :hug:
Mnie też :hug: Ale jakże doskonale Cię rozumiem, jeszcze pamiętam sterylizację i kastrację moich Starszaków (na szczęście miały miejsce tego samego dnia). To wtedy obiecałam sobie, że już nigdy więcej. Następnego kota dostałam już wykastrowanego i serdecznie polecam takie rozwiązanie.

Najfajniejsze, że to niefajne wydarzenie Antonio ma już za sobą :ok: