Strona 24 z 89

Re: Iskierka

: 06 sty 2015, 23:51
autor: kwiat groszku
o, koleżanka po tej stronie kanału. <mrgreen>


szybko udało Wam się upatrzyć kociaka! ja co rozmawiam z jakimś hodowcą w UK, to hodowlę klatkową ma. ;-(

ciekawa jestem, jak Arya zareaguje na Eddiego.

Re: Iskierka

: 12 sty 2015, 08:24
autor: nmin
Wiem, że nawaliłam i nie wstawiłam jak na razie żadnych nowych zdjęć <oops>

Ale wchodzę tu i cichutko proszę o trzymanie dziś kciuków - zaraz jedziemy na sterylkę!

Re: Iskierka

: 12 sty 2015, 09:21
autor: beev
Trzymamy kciuki <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Iskierka

: 12 sty 2015, 09:23
autor: elwiska3
<ok> <ok> <ok> Mocne kciuki za Iskierke - Aryę<ok>

Re: Iskierka

: 12 sty 2015, 14:32
autor: nmin
Już po zabiegu... Wszystko poszło ok, Arya będzie się teraz powolutku budziła. Odbierzemy ją około 18:30-19, gdy Chłop wróci z pracy. Wziął pół dnia wolnego od rana, żeby ją zawieźć.

Ma jeść coś delikatnego, puszki Applaws zostały zaaprobowane, ale mają być z kurczakiem, więc wysłałam Chłopa do sklepu, bo wczoraj w innym sklepie nakupiłam w promocji całe mnóstwo puszeczek Applaws na spróbowanie, ale żadna nie była z gołym kurczakiem, w każdej jakieś niesprawdzane jeszcze dodatki - kaczka, ser, mango, dynia...
Dostanie kołnierz <roll> Chyba zmajstruję jej ubranko ze skarpetki, bo jakoś sobie tego nie wyobrażam na dłuższą metę. W czwartek powinnam iść do pracy i nie zostawię kota w kołnierzu na dwanaście godzin, albo coś wymyślę, albo wezmę dwa dni wolnego.

Mieliśmy możliwość oprowadzenia po klinice, oczywiście skorzystałam. Pani zaniosła Aryę w transporterku przodem i gdy weszliśmy do sali z klatkami, leżała już w najgłębszym kąciku i patrzyła na nas wielkimi oczami, MIAUCZĄC - a ona prawie nigdy nie miauczy, właściwie tylko wtedy, gdy jej bardzo źle ;-( Nie zbliżyłam się do klatki i postarałam jak najszybciej wyjść, żeby nas nie widziała, bo czułam się okropnie, zostawiając ją tam.


Cieszę się, że zdecydowaliśmy się nie brać Eddiego od razu i poczekać do kastracji, bo drugi raz nie chciałabym przechodzić zostawiania biedactwa w klinice. Niech hodowca się tym martwi ;-))
Kwiat groszku, hodowlę wypatrzyliśmy faktycznie szybko - zainteresowałam się ogłoszeniem na pets4home, obejrzałam stronę internetową i facebookową, skontaktowaliśmy się z hodowcą. Widać było, że kotki nie wiedzą, co to klatka, chodziły po wszystkim i po nas też :-)

Takie zdjęcie dostaliśmy niedawno:
Obrazek

Re: Iskierka

: 12 sty 2015, 14:39
autor: beev
Fajnie ze juz po wszystkim :kotek: Trzymam kciuki żeby szybko doszła do siebie <ok> <ok> <ok>

Re: Iskierka

: 12 sty 2015, 21:39
autor: nmin
Jesteśmy w domu. Arya ma się dobrze, problem tylko z kołnierzem, którego rzecz jasna nie akceptuje i który już z dziesięć razy zdołała zdjąć <roll> To będzie długa noc.

Zjadła troszkę mokrej karmy przy zdjętym kołnierzu i wylizała sobie łapki oraz łepek, potem założyliśmy kołnierz z powrotem. Walczy z nim cały czas. Próbuje się też bawić, poroznosiła wszystkie zabawki, więc chyba ma się ku dobremu ;-)) Wskoczyła nawet na stół, oczywiście po krześle.

Jutro rano ma dostać lek przeciwbólowy wlany do mokrej karmy, za jakiś czas kontrola.

Re: Iskierka

: 14 sty 2015, 06:19
autor: Becia
Kciuki za koteczkę trzymam. Niech szybciutko dochodzi do siebie <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Iskierka

: 14 sty 2015, 10:13
autor: MoniQ
:kotek: :kotek: :kotek:
Dużo zdrówka dla Aryi :) Mam nadzieję, że szybciutko zapomnicie o zabiegu :) <ok>

Re: Iskierka

: 02 lut 2015, 15:41
autor: nmin
Wkurzyłam się i zdołowałam :( Najpierw komplikacje po sterylce, po dziewięciu dniach Arya z powodu stanu zapalnego musiała mieć kolejny zabieg i kołnierz nosi od 12 stycznia do teraz, zdejmujemy szwy dopiero w sobotę. Pisałam o tym na bieżąco w temacie opieki po kastracji. Kołnierza oczywiście nie znosi, ale nie przeszkadza on jej absolutnie w biegach, skokach i szaleństwach.

Do tego właśnie dowiedziałam się, że zabieg Eddiego się dzisiaj nie odbędzie. Weterynarz powiedział, że jedno jąderko nie zeszło i trzeba poczekać jeszcze miesiąc albo dwa. Dla nas oznacza to wybór - czekamy ( <shock> ) albo odbieramy kiedy chcemy, ale kastracją zajmujemy się sami. Jakieś fatum, a miałam nadzieję, że skoro u Aryi się skomplikowało, to chociaż u Eddiego będzie dobrze...

Odbieramy Eddiego zgodnie z umówionym terminem, bo wcześniej zwyczajnie nie damy rady, zwłaszcza, że dopiero w przyszłą sobotę jedziemy z Aryą na zdjęcie szwów i nie narazimy jej na dokocenie tego samego dnia. Sami pójdziemy z maluchem do weterynarza za jakiś czas, ale po prostu żal mi teraz strasznie, że mogliśmy mieć go prawie od miesiąca i czekaliśmy tyle na darmo :((((

Arya sprzed kilku dni, nie wiem dlaczego taka malutka, ale wrzucam z telefonu, może trzeba kliknąć:

obrazek

Obrazek