Na wstępie chciałam Wam podziękować <serce>
yamaho, Tobie dziękuję osobno za świetny pomysł z włożeniem kocia do transportera. <serce> Wyjęłam kocyk, wsadziłam tyłem Dziuba za pierwszym razem. Dziś już nie było wycia do księżyca.
W lecznicy znów zastrzyk i tu Baxter wyrwał się lekarce i zeskoczył ze stołu. Chciał też dziabnąć panią doktor. Później kolejna dawka specyfiku odrobaczającego dopyszcznie. Jutro ostatnia wizyta. Dostaliśmy tabletki, które będziemy podawać w domu od poniedziałku, przez trzy dni.
Kupy brak.
Pańcio zrobił nową zabawkę z papierka od liptonka i błyszczącej wstążeczki. Baxterek oszalał.
Danusiu,

Baxterek jest kotkiem niewychodzącym, w butach nie chodzimy po mieszkaniu, choć na parkingu strzeżonym, na którym TŻ stawia samochód są kotki, więc to może być jakiś trop.

Baxter chodzi po całym mieszkaniu, również po przedpokoju.
Kupę będziemy pewnie badać. Jutro dopytam bardziej doświadczonego weta, bo dyżur ma właściciel lecznicy.
Wszystkie Wasze rady skrzętnie notuję i później pytam w lecznicy, choć na razie wszystkie te hipotezy zostały przez lekarkę oddalone.
Dziś nerwy krzepimy tartą szpinakową z nowego przepisu na pełnoziarnistym spodzie.
Wczoraj wieczorem bawiłam się troszkę programami graficznymi, a że sezon motocyklowy nadchodzi, zrobiłam mini plakaty z Baxterkiem przypominające o patrzeniu w lusterka.
yamaszko, dedykuję go Tobie
