EwaL pisze:Aureoli nie widziałam, ale wieczorne śpiewy pod balokonem przypominały mi kotkę w rui, a ja niedomyślna pomyliłam to ze śpiewem anielskim <aniołek>
Ewunia ,a pod ogonek dobrze zaglądałaś <lol> może kontakt z tym czarnym dużym w białej koronce pozostawił trwały ślad <strach> <strach>
Dzisiaj przyszli do domu dwaj panowie od kablówki aby naprawić jakieś kable, złączki, gniazdka. Lolek jak tylko zobaczył nowe obiekty w domu, podszedł, poocierał się o nogawki ubrań roboczych, załadował gruba dupke do skrzynki z narzędziami i innymi skarbami, towarzyszył im cały czas, pokazywał kable, właził im pod ręce (pod nogi również), prężył sie jak na wyborach kociego mistera. Po wczorajszej wizycie wiem już, że ministrantem nie zostanie, ale na kociorobotnika ma szansę. Mały kask na łepek i do roboty <lol>