Troche polatalismy po innych wątkach ostatnio, a nasz spadł na drugą stronę <oops> Trzeba zadbać o pozycjonowanie <mrgreen>
Ja za tydzien ściągam gips <roll> , reka wciąz boli kiedy próbuję ją sobie pomoc, ale to chyba dlatego, że zlamanie jest w nadgarstku.
Powrót do dwuręcznosci pewnie bedzie piekny, jablko sobie obiorę, rajty ubiorę <mrgreen>
Niestety Kaycia znowu chora, jestem przerazona, nie wiem, czy kiedykolwiek wyjdziemy na prostą
Zaczeła mi kichać bidula jak stary chłop, słychać było, że w gardle rzęzi, oczka łzawią.
Dostałam tym razem leki bez wizyty z kotem, nie jestem w stanie jej wsadzic do transportera jedna ręką, a teraz jestem sama.
Od 5 dni Kaya je clavaseptin, daje jej tez lizyne. Niestety to juz 3 raz w niedlugim czasie kiedy jestesmy na antybiotyku,
nie wiem, czy on jest zle dobrany, czy nie rozwiazuje on problemu do konca, na chwile objawy wszystkie ustaja, a po 2 tygodniach
znowu wszystko sie zaczyna. Biedna ta moja Kaycia <serce> Poza tymi objawami czuje sie raczej dobrze, nie jest ospala,
bawi sie jak zawsze, w lepsze dni sama zaczepia Tysona, chociaz tyle dobrego w tym wszytskim.
Nie puszczam jej tylko na dwor i to jest powodem do smutku, zwlaszcza kiedy widzi, ze Tysonek wyjdzie i zamykam za nim drzwi
Tysonek, bandzior mały <diabeł> Wczoraj upolowal zwierza, biegl z balkonu wielce zadowolony, myslalam ze taszczy w zębach zabawkę,
a on rzucil mi pod nogi sikorke <shock>

Była już niezywa, musiał ją zagryżć na balkonie, ja tylko słyszałam krótko lomot,
ale myslalam, ze skoczył na krzesło. A on ją dopadł na siatce, miejsce zbrodni usłane było piórami, zdarza sie dosc czesto, ze
sikorki przez oczka w siatce wlatuja na balkon, tym razem niestety nie zdążyla uciec
Przeprowadzilam zTysonkiem poważną rozmowe, ale nie wiem, czy zrozumial...
A teraz kotki, Kayka przodem <serce>
I bandzior mój kochany <serce>
Balkonowy kot morderca <gwiżdże>
I domowy słodki misio
Zyczymy wszytskim udanego tygodnia
