: 10 mar 2012, 18:07
autor: Sonia
Ale piękny pysiek i oczyska jakie wielkie

<zakochana>
: 10 mar 2012, 21:25
autor: Yola
Kocinko-dziecinko, kotko-slicznotko - tesknilo mi sie do twojego pycholka
Opowiadaj, co tez ci sie ciekawego przydarzylo ostatnio?
: 12 mar 2012, 10:38
autor: Ania_83
Ślicznotka Kocinka <zakochana> <zakochana> <zakochana>
: 12 mar 2012, 11:16
autor: kosanna
Dziękuję za wszystkie miłe słowa! A co do Meg i tego co ostatnio zbroiła, to ostatnio broi jej pani...
Zacznijmy od początku: Nauczyłam Meg wychodzić na klatkę schodową w ramach wycieczek "krajoznawczych". Na początku cel był jeden, chciałam nauczyć ją wychodzenia na smyczy, ale tak jej się to spodobało, że już domaga się codziennego wychodzenia na spacer. Najczęściej dwa razy w ciągu dnia i oczywiście bez smyczy. Staje wtedy pod drzwiami i miauczy żałośnie, albo drapie w drzwi, albo stara się zwrócić moją uwagę, a potem prowadzi mnie pod drzwi i czeka, aż jej otworzę patrząc mi wymownie w oczy.
Na początku froterowała podłogę na moim piętrze (przedostatnim), a szczególnie wycieraczki sąsiadów, zostawiając swoje zapachy i robiąc przegląd i obchód piętra. Po jakimś czasie zapragnęła poszerzyć swoje terytorium i udaje się na górę. Na górze mieszka jakiś kot (jestem tego pewna, bo gdy Meg znajdzie się na ostatnim piętrze do mych uszu dochodzą jakieś miauknięcia). Nie udało mi się zlokalizować lokalu, w którym mieszka sąsiad kot (chociaż mam swoje podejrzenia, ale głupio mi wystawać pod drzwiami sąsiadów i nasłuchiwać). Meg nie ułatwia mi zadania ponieważ obchodzi wszystkie 3 mieszkania na klatce i pod każdymi drzwiami pręży się z wyskoko podniesionym ogonem i ociera o doniczki z kwiatami zostawiając swoją feromonową perfumę. Miauczenie kota sąsiada jest wyjątkowo wymowne (w sensie ciche, ale świdrujące i na bardzo wysokich wibracjach), ale Meg nigdy nie raczyła się z sąsiadem przywitać. Nie jest za dobrze wychowana, gdyż obchód przebiega w jej wykonaniu całkowicie bezgłośnie: zero jakichkolwiek dźwięków.
Jej pewność siebie spada gdy schodzi ze swojego piętra niżej, ponieważ na niższym piętrze mieszka pies: sznaucer. I ten pies to zdecydowanie nie jest towarzystwo dla Meg. Oczywiście drzwiom sąsiada Meg poświęca najwięcej uwagi, ale na psie nie robi to żadnego wrażenia, bo nie dochodzą spod drzwi żadne dźwięki, ale na wszelki wypadek staram się ją stamtąd zabierać, bo co by było gdyby sąsiad otworzył drzwi? I na tym właśnie piętrze Meg jest wyjątkowo czujna, ściągana winda, jakikolwiek ruch od razu powoduje jej niepokój. Wiem, że nie mogę jej zostawiać na klatce, ponieważ gdy się czegoś przestraszy nie znajduje drogi do domu. Ucieka na dół, a na dole siedzi przestarszona na ugiętych nóżkach. Boję się, żeby nie uciekła na dwór, ani do garażu i żeby nic się jej nie stało. Nie mogłam się temu nadziwić, że nie znajdywała drogi powrotnej do domu. Zawsze jak się przestraszy zwiewa na dół, albo jak zostawię ją na chwilę i wracam do domu, bo zapomnialam, że coś mi się przypala, albo dzwoni telefon, to jak ją wołam nie wraca na górę. Tak jakby nie wiedziała skąd dochodzi dźwięk, tylko stoi przy jakiejś ścianie na ugiętych nóżkach. Postanowiłam przestudiować problem i co się okazało, że koty orientują się w terenie za pomocą pola magnetycznego Ziemi i pola elektromagnetycznego. A na klatce schodowej te pole jest calkowiecie zaburzone, ładunki elektryczne mieszają się. Podobno drugim elementem jest orientacja dotycząca kierunkow świata. Koty nie mają problemów z powrotem do domu z odległości od 3 do 5 kim, gdyż obierają właściwe kierunki. Meg zatrzymywała się np. pod drzwiami sąsiada dwa piętra niżej w tym samym pionie co moje i potrafiła siedzieć na wycieraczce drapiąc w drzwi i miaucząc, żeby ją wpuścić, tak jakby to były jej drzwi. Charakterystyczne sygnały akustyczne i punkty wizualne (które też pomagają kotom w znalezieniu miejsca) też widać nie odgrywały żadnej roli, gdyż na klatce schodowej przez 6 pięter wszystko wygląda tak samo!
Gdy zorietnowałam się, że takie "spacery" są dla Meg dosyć stresujące postanowiłam ją od tego odzwyczaić, ale o dziwo okazało się że kocinka jest mądrzejsza ode mnie, ponieważ jak na zawołanie przestała się interesować "dołem", doszła pewnie do wniosku, ze nic ciekawego jej tam nie może spotkać i teraz zwiedza tylko górę i swoje piętro. Na dół nie schodzi, uznała widać, że to jest wystarczający obszar do "upilnowania" i dalej się nie zapuszcza! Tak, to właśnie bywa jak chce się kota uszczęśliwiać na siłę.
Jednak a propos uszczęśliwiania na siłę jestem trudno reformowalna, bo marzę o przeprowadzce na wieś, gdzie Meg będzie miała własną ogrodzoną i bezpieczną wolierę!
Ale się rozpisałam... Pozdrowienia dla forumowiczów i ich podopiecznych! <serce>
: 12 mar 2012, 11:33
autor: kosanna
Uploaded with
ImageShack.us
Meg: A jak już się tak wytarzam na klatce schodowej, to lubię to wszystko co "zbiorę" przynieść na grzbiecie i zostawić w jej łóżku! Niech ma za karę!
: 12 mar 2012, 11:42
autor: Agnes
hehe to chyba odwieczny problem właścicieli kotów

''wszystkim co mam, podziele się z Tobą''

poza jak prawdziwego kocia przystało <mrgreen>
: 12 mar 2012, 13:39
autor: Ania_83
słodziachny brzucholek, nic tylko miziać po nim <zakochana>
: 12 mar 2012, 13:49
autor: Danusia
Brzucholek swietny ale jaka minka <lol>
<serce>

: 12 mar 2012, 15:35
autor: monia85
Brzucholek cudniasty!

W ogóle piękna koteczka <zakochana>