Ja się zajęłam kotami a pisaniem na forum - no wybaczcie

<mrgreen>
Długa noc za nami. Fredis wyjatkowo spokojnie przeżył podróż - wiadomo też przyzwyczajony. W domu otworzyłam transporter, miziałam i czekałam. Brata z Michałem wysłałam z domu na koncert jakiś, żeby było cicho i spokojnie

No i ledwo wyszli i Frediś wyszedł. Irysek oczywiście patrzył się zdziwiony, chodził za Fredim i odwrotnie. Albo siedział przy mnie jak się wystraszył. Dałam Frediemu czas - sam chodził i zwiedzał mieszkanie (tzn Irys za nim). Obwąchały się (wąchają się do teraz..) były może razem z 3 syknięcia z obydwu stron - ale nic więcej.
Fredi rozłożył się wczoraj na dywanie z podusią z kocimiętki i się bawił ! Więc stwierdziłam, że to ten moment - poszłam go miziać

Moje drogie panie - na dwie ręce, bo Irys był z drugiej strony. Tak czuwałam aż się 'sekrety magii' w telewizji skończyły, potem padłam.. Frediś zjadł, skorzystał z kuwety, pochodził po mieszkaniu i meblach. Zero krzyków i wrzasków.
ogólnie - stresowałam się ogromnie ! Ale wygląda na to, że będzie dobrze...
Iryś był bardzo zdziwiony na początku - a Fredi dość zdystansowany.
Rano Irys wstał - ogólnie przechodzi koło Frediego jakby nigdy nic.. Albo jakby go nie było, albo jakby Fredi był już kimś 'normalnym, na porządku dziennym'. Cały Iryś. Fredi jest wiadomo troszkę wycofany, ale teraz wszedł do łóżka - miejscówa do spania Irysa (musimy poszerzyć wejście do łóżka - koniecznie! Bo Irys się przeciska, a Fredi leży koło łóżka.

) Więc teraz sobie obydwa tam leżą. Najpierw Irys w budce Frediego - Fredi leżał pod budką..
A teraz koty - śpią !
Każdy u siebie

<serce> <serce> <serce> <serce>