Strona 25 z 75

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 12:43
autor: Kamila
Ojej Agnieszko, paskudne wieści ;-( Bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki za operację <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> i żeby Tosieńka szybciutko wróciła do zdrowia <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> A może podeszłabyś jeszcze z wynikami do dr Słodkiego na Bełzy, może zaproponowałby jakieś inne leczenie, bezinwazyjne <?>

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 12:48
autor: Luinloth
Biedna Tosieńka :( Będzie dobrze <ok> <ok> <ok> :kotek:

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 13:47
autor: agniecha
Kamila myślałam o konsultacji , rozmawiałam z Danusią i Dorszką , ale to jest duży kamień , prawie centymetr nie zniknie , a może w każdej chwili zatkać cewkę i wtedy będzie bardzo poważnie . Ja mam pojęcie o USG , pęcherz koci na aparacie nie różni się wiele od naszego i ten kamień tam jest , widoczny bez śladu wątpliwości , a w jego okolicy pogrubiała, świecąca zapalnie ściana pęcherza . W pierwszym odruchu chciałam leków , ale to może wystarczyć na kilka , kilkanaście dni i Tosia znowu będzie siusiać krwią i cierpieć , bo kamień trze o śluzówkę pęcherza . Mi jest trudniej podejmować decyzje o operacjach , bo od wielu lat siedzę w chirurgii i wiem , że są powikłania i niespodziewane sytuacje , ale wiem też , że nie ma wyjścia i lepiej jest operować planowo pod osłoną antybiotyków i " na spokojnie " niż nagle w sytuacji zagrożenia życia . Boję się , ale muszę wierzyć , że będzie dobrze .

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 14:00
autor: yamaha
:(((( Ojej.....
:kotek: :kotek: :kotek: :kotek: i <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 14:03
autor: Luinloth
Aguś nie martw się... Sterylka to też zabieg, okolica podobna, niepewność pewnie taka sama, a jednak wszyscy mamy wykastrowane koty. Będzie dobrze, nie bój się :hug: <ok>

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 14:42
autor: asiak
Tosieńko, zdrowiej szybciutko :kotek: :kotek: :kotek:
<ok> <ok> <ok>

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 15:23
autor: Beate
Agniecha :hug:
Wierzę, że będzie tylko dobrze <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
Te choróbska paskudne :-/////

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 16:36
autor: sandra
Trzymam mocno kciuki za zdrowie Tosieńki :kotek:

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 17:05
autor: Becia
Szczęściem w nieszczęściu jest to, że wiecie o tym kamieniu teraz. O wiele dramatyczniej mogłoby być, gdyby doszło do "zatkania". Trzymam kciuki za udany zabieg i szybką rekonwalescencję <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Cleo i Tosia Agillis Cattus*PL

: 26 lip 2016, 19:03
autor: Kamila
agniecha pisze:Kamila myślałam o konsultacji , rozmawiałam z Danusią i Dorszką , ale to jest duży kamień , prawie centymetr nie zniknie , a może w każdej chwili zatkać cewkę i wtedy będzie bardzo poważnie . Ja mam pojęcie o USG , pęcherz koci na aparacie nie różni się wiele od naszego i ten kamień tam jest , widoczny bez śladu wątpliwości , a w jego okolicy pogrubiała, świecąca zapalnie ściana pęcherza . W pierwszym odruchu chciałam leków , ale to może wystarczyć na kilka , kilkanaście dni i Tosia znowu będzie siusiać krwią i cierpieć , bo kamień trze o śluzówkę pęcherza . Mi jest trudniej podejmować decyzje o operacjach , bo od wielu lat siedzę w chirurgii i wiem , że są powikłania i niespodziewane sytuacje , ale wiem też , że nie ma wyjścia i lepiej jest operować planowo pod osłoną antybiotyków i " na spokojnie " niż nagle w sytuacji zagrożenia życia . Boję się , ale muszę wierzyć , że będzie dobrze .

no tak :(((( pewnie że lepiej nie czekać aż sytaucja będzie pod kreską, skoro nie idzie go rozbić w żaden inny sposób ;-( Oj współczuje Ci tych nerwów :hug: , ale mocno wierzę, że wet kamyczek paskudny usunie i Tosieńka raz dwa z zapomni o chorobie :kotek: :kotek: <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> .