Re: Bolek i Lolek i ich domek
: 24 sie 2016, 09:40
Fusiu, tak mi ogromnie przykro bo zdaję sobie sprawę jak wiele kosztuje Cię ta cała sytuacja. To naprawdę luksus nie spotykać się z bezdomnością zwierząt na co dzień.
Decyzja czy w ogóle zajmować się tą kotką należy tylko do Ciebie bo to duże obciążenie emocjonalne. Nie sposób odpowiadać i brać na swoje barki wszelkich okolicznych nieszczęść bo się w tym smutku utonie. Ja osobiście naprawdę z wielką ulgą wyprowadziłam się z podwarszawskiej miejscowości bo tam ogrom bezdomnych kotów, kotek w ciąży, kociaków wałęsających się przy śmietniku w poszukiwaniu jedzenia był porażający
Fusiu a może porozmawiasz tak na spokojnie, z ciastem w ręku
z tymi sąsiadami? Bo to jest niekończący się łańcuszek... za chwilę dorosną i będą w ciąży kociaki po tej kotce, wiec będziesz mieć w swojej stołówce coraz większe stadko. Koty się uczą migiem gdzie im dobrze, bezpiecznie.
Może właśnie jedyne co możesz zrobić, to na spokojnie pójść do tych ludzi i poprosić ich o pomoc dla ich kotki, uczulić ich na tą zależność, że naprawdę szkoda tego kociego życia.
Decyzja czy w ogóle zajmować się tą kotką należy tylko do Ciebie bo to duże obciążenie emocjonalne. Nie sposób odpowiadać i brać na swoje barki wszelkich okolicznych nieszczęść bo się w tym smutku utonie. Ja osobiście naprawdę z wielką ulgą wyprowadziłam się z podwarszawskiej miejscowości bo tam ogrom bezdomnych kotów, kotek w ciąży, kociaków wałęsających się przy śmietniku w poszukiwaniu jedzenia był porażający
Fusiu a może porozmawiasz tak na spokojnie, z ciastem w ręku
Może właśnie jedyne co możesz zrobić, to na spokojnie pójść do tych ludzi i poprosić ich o pomoc dla ich kotki, uczulić ich na tą zależność, że naprawdę szkoda tego kociego życia.