Monic pisze:A Ty jesteś pewna, że Magnus widział Madoxa? Może malutki jest tak malutki, że Magnus go nie zauważył jeszcze?

Bo to takie idealne, że aż niemożliwe

Chłopcy się już bawili jakoś? Gonili, kotłowali? :-)
Pisałam już o tym kilka postów wyżej. Zabawa jest na całego, ale bez kotłowania.. Ganiają się ładnie, bawią w kartonowym domku. O tej samej godzinie idą spać, każdy ma swoją ulubioną miejscówkę. Gdy Magnus już się nie chce gonić, mały natychmiast zajmuje się swoją myszką i nie zaczepia Sołtysa.
Myślę, że Magnusik mój zaskoczył wszystkich. Pchła też ma w tym swój udział, bo jest odważna i bardzo grzeczna..
<serce>
Też się nie spodziewałam, że los się tak do mnie uśmiechnie. Otworzyłam drzwi.. I już po wszystkim.
Bardzo się cieszę, bo z niepokoju i niepewności to prawie zeszłam z tego świata..
Kasik.. Magnus trzyma poziom.. Zawsze metr ode mnie.. Jeśli zbyt wiele uwagi mu poświęcam to zaraz dostaje w głowę i wszystko mówiące spojrzenie:"teraz masz tego małego, wiec w końcu daj mi trochę więcej spokoju z tym całowaniem " <lol>
Ja już go w tym wydaniu tak kocham, że nie wyobrażam sobie, że mógłby się zmienić.
Za to patrzę na pchłę i tak się zastanawiam.. Ile godzin dziennie można mruczeć ?! <roll>