Agnieszka7714 pisze:Śpij serduszko, kiedyś do Ciebie dołączę.
Aguś, przytulam Cię mocno... Wszyscy to kiedyś przeżywamy i to jak bardzo kochamy tych naszych "przyjaciół mniejszych" sprawia, że nawet po wielu latach mamy ich w sercu, pod palcami dotyk ich sierści, na czubku nosa dotyk ich noska...
Świat nie jest sprawiedliwy Fricco był zbyt młody, żeby odejść Jak będziesz miała siłę napisz proszę co się stało. I pamiętaj, że na pewno zrobiłaś wszystko, co mogłaś.
Na fb zamieściłaś bardzo ważny post, mówiący o tym jak zachowuje się kot, którego coś boli. Żebyśmy mogli jak najszybciej zareagować. Dziękuję Ci za to. Inaczej będę patrzeć teraz na moje koty. Nie tylko z zachwytem, ale też z większą czujnością.
Hann pisze:
Na fb zamieściłaś bardzo ważny post, mówiący o tym jak zachowuje się kot, którego coś boli. Żebyśmy mogli jak najszybciej zareagować. Dziękuję Ci za to. Inaczej będę patrzeć teraz na moje koty. Nie tylko z zachwytem, ale też z większą czujnością.
Fricusiu, biegaj gdzieś tam, w lepszym świecie
Podeślijcie proszę ten artykuł tutaj, bardzo chętnie poczytam...
Fricusiu [`]
Hann pisze:
Na fb zamieściłaś bardzo ważny post, mówiący o tym jak zachowuje się kot, którego coś boli. Żebyśmy mogli jak najszybciej zareagować. Dziękuję Ci za to. Inaczej będę patrzeć teraz na moje koty. Nie tylko z zachwytem, ale też z większą czujnością.
Fricusiu, biegaj gdzieś tam, w lepszym świecie
Podeślijcie proszę ten artykuł tutaj, bardzo chętnie poczytam...
Fricusiu [`]
Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście. Dziękuję Ci Lilu i Dorszko, że w te ciężkie dla mnie dni byłyście ze mną i starałyście się pomóc. Ciężko mi ogromnie, Fricusia rzeczy nadal leżą w swoich miejscach, nie potrafię ich schować, mam wrażenie, że on nadal jest z nami. Vincuś potwornie płacze, chodzi i szuka go do dzisiaj. Widzę, że tęskni za swoim bratem. Wchodzi na lodówkę, gdzie Fricuś całymi dniami spał i leży na jego miejscu.
Pyzowe Panny przez wiele lat i chorób Froda i Vincenta nauczyłam się mowy ciała swoich kotków i jak często jechałam do weta i mówiłam, że mój kot jest chory, pomimo, że nie było objawów, to już wiedział, że coś jest nie tak, bo moje oko jest nieomylne .... a może było nieomylne. Dlatego nie potrafię pogodzić się, że Fricuś odszedł, że nie zareagowałam odpowiednio, kiedy dzień wcześniej był "nieobecny" w domu. Szukałam go w jego ulubionych miejscach, podkładałam puszeczkę ale już wtedy był "inny". Przyszedł do mnie w nocy z czwartku na piątek i usiał z boczku. To też było dziwne, bo Fricuś "nie miał ogłady" i pakował się prosto na twarz, bo taką miał naturę być blisko swojego ludzia i dać mu tyle miłości ile tylko da radę unieść jego maleńkie ciałko. Ale wiecie, wtedy wstawałam do karmienia, śpiąca, bo Szymek ząbkuje, więc "było mi na rękę", że Fricuś jest jakoś tak mniej nachalny. Dlatego to tak boli, dawał mi sygnały, że coś jest nie tak, a ja, a ja nie zareagowałam na tyle szybko aby mu pomóc. Dlatego nie wybaczę sobie, że moje maleństwo odeszło. Obserwujcie swoje kotki, bo one cierpią w samotności i ciszy, ale znając swoje futerka jesteście w stanie to zobaczyć.
A odszedł po cichu, jeszcze koło 2 w nocy w sobotę byłam u niego, pomogłam mu zrobić siusiu w kuwecie (Fricuś od piątku nie chodził, miał niedowład tylnych łapek, czołgał się tylko po mieszkaniu) i położyłam na kocyku w pokoju, położyłam się koło niego na podłodze, pogłaskałam po pysiu, pocałowałam, a on zamiałczał popatrzył i położył pysio na kocyk. I to była nasza ostatnia wspólna chwila. Położyłam się spać. Za jakieś pół godziny, Vincent zaczął bardzo miałczeć, ale on wiecznie miałczy i łazi po domu i gada sam do siebie. Dopiero rano o 6 jak wstaliśmy aby podać mu kolejny zastrzyk, znaleźliśmy go na dywanie, dopiero wtedy wiedziałam, ze Vincent miałczał, bo odszedł jego ukochany brat.
Fricunio odszedł na zakrzep w części doogonowej, niestety zastrzyki nie rozpuściły zakrzepu, a gdy się oderwał ... gdy go chowaliśmy w ogródku, miał w pysiu zakrzepniętą krew. Teraz śpi pod choinką, a fiołki towarzyszą mu w drodze za tęczowy most, tak jak jego mamusi.
Kocham Cię ogromnie moje rude słoneczko.