Fusiu pisze:Nawet najlepszy chirurg nie chce się podjąć, bo nie da rady. Kociaczki są już duże. Proszę pomóżcie mi. Jakie jest teraz wyjście aby nie skazać kociaki na śmierć?
Jedynym wyjściem byłoby odchowanie kociąt, ale to nie wchodzi w rachubę, bo nie ma Pani jak. Każde inne wyjście, to tak czy inaczej śmierć dla kociąt.
Ja nie rozumiem tych lekarzy, czyli są gotowi uśpić kocięta do 5. dnia? A teraz nie są gotowi? Jaką widzą różnicę poza tym, że kociaki nigdy nie wezmą pierwszego oddechu, u kotki nie wybuchnie jeszcze instynkt macierzyński z pełną siłą, nikt nie będzie cierpiał, jeśli zrobią to teraz? Przecież to po prostu cesarskie cięcie, dopóki nie ma przygotowań do porodu, kotka będzie cierpiała najmniej, najmniej odczuje stratę. Eutanazja narodzonych kociąt to już dla mnie jakiś koszmar, dlaczego nie dokonać jej teraz, kiedy wszyscy ucierpią najmniej? Ta kotka i tak nie może rodzić naturalnie, bo historia będzie się powtarzać, bo może zima będzie ciepła. Jeśli teraz kotka urodzi naturalnie, a lekarze poddadzą kocięta eutanazji, kotka dostanie rui za 10 dni, i zaciąży natychmiast, bo jeszcze ciągle jest ciepło.
Szkoda, że jest Pani tak daleko od Wrocławia...
Pozostaje więc taki przedwczesny poród przez cc z eutanazją, bez pierwszego oddechu, bez świadomości kotki, że są jakieś kocięta. Wybór jest tylko albo to, albo odchów z pomocą człowieka, innej drogi nie ma. Pozostawienie spraw samym sobie to wiadomy scenariusz, co więcej, kotka nie urodzi gdziekolwiek. Przyjdzie do znanego, bezpiecznego miejsca, czyli do Pani.
Wydaje mi się, że takie cc połączone z eutanazją wcześniaków to rozwiązanie najbardziej miłosierne dla wszystkich. Tak naprawdę, wystarczy uśpić kotkę do zabiegu i zaczekać, kocięta zasną spokojnie jeszcze w brzuchu, zanim wyciągnie je weterynarz - wiem to, bo niedoświadczony lekarz tak właśnie uśpił rodzeństwo Fado. To cud, że jego udało się dobudzić.