To już dziś, WRESZCIE <mrgreen> Za jakieś 3-4 godziny Eddie już tu będzie. Zrobiłam mu już nawet suwaczek z wiekiem, bo potem mogę nie mieć czasu <lol>
Hodowca ma coś akurat do załatwienia z drugiej strony Londynu, więc zabierze z sobą Eddiego i Mietek odbierze go na miejscu. Przynajmniej jazda w jedną stronę potrwa jakieś półtorej godziny, może nawet mniej, a nie trzy godziny. Ja nie pojechałam, kiepsko się jeszcze czuję po wczorajszym pogrzebie matki i uznałam, że będzie lepiej, jeśli zostanę w domu z Aryą, wybawię ją, przygotuję wszystko, i będziemy robić za komitet powitalny <mrgreen>
Kuweta stoi (Arya wlazła, pogrzebała łapką i uznała, że nowy żwirek nie jest wart jej cennych siuśków), miseczki umyte, dom ogarnięty, kamera się ładuje. Arya dość desperacko próbuje dostać się do torby z Royalem, już się boję, co to będzie, gdy chrupki znajdą się w miseczce, ale jak pisałam w temacie karm - oby był to dziś mój najmniejszy problem
A jaka Arya była zdezorientowana, gdy Mietek wziął transporter i wyszedł... Miała minę, jakby chciała krzyczeć "halo, zapomniałeś mnie tam włożyć!" <lol>