Aniu dziękuję za relację z dokocenia ;)
Ja mam oczywiście stałą relację przez telefon, ale fajnie się też tutaj czyta, że wszystko przebiegła tak szybko i bez problemów.
Tzn trochę mi dziwnie, bo wydawało mi się, że Frediś kocha tylko mnie i nikogo innego nigdy nie pokocha... a tu taka niespodzianka <hm> Cieszę się więc, że Frediś dobrze się czuje i ma nową Pańcię od miziania
Przyznam się, że łatwo nie było się pożegnać

w nocy ciężko było zasnąć i brzuch mnie bolał z nerwów. Pewnie gdyby nie mój Mateusz, to bym po Fredisia jechała w środku nocy <lol>
Ale mnie uspokajał, żebym poczekała do rana, że wszystko będzie dobrze itd.
Naprawdę wcześniejsze przyjazdy Ani do nas, głaskanie Frediego i mówienie do niego, dało super efekty w postaci tak szybkiej aklimatyzacji. Cieszę się, że się udało i że Frediś będzie szczęśliwy <zakochana>
Oczywiście teraz to ja będę Was co jakiś czas odwiedzać, tylko muszę nowy piekarnik sobie sprawić, żeby ciasto upiec <lol> <lol> <lol>