Sonia pisze: ↑07 lip 2020, 10:35
A jak mu zmieniłaś dietę? Na te surowe przeszłaś? Czy jeszcze coś innego?
Trzymam mocno kciuki za pozytywne wieści
Surowe odstawiłam. Dostaje mokrego PoNa, ale tylko wołowinę. Inne smaki są wykluczone z uwagi na zawartość mielonych kości. Do tego tuńczyk z warzywami też PoNa. Kurczaka filety z dynią i marchewką innej firmy. Dostaje też gotowaną golonkę indyka z marchewką. Na tej golonce gotuję esencjonalny rosołek, taki gorący rosołek rozlewam do malutkich słoiczków, zamykam i mam na parę dni. Wyjmuję z lodówki, podgrzewam i codziennie wieczorem rosołek jest wypijany. I tak sobie radzimy na razie. Generalnie przeanalizowałam po raz tysięczny wszystko co wiem i odstawiłam wszystkie włókna nierozpuszczalne, czyli na przykład szparagi, zostawiając w diecie tylko rozpuszczalne, jak dynia i marchewka. Te nierozpuszczalne usprawniają pracę jelit ale już w prostnicy dodatkowo odciągają wodę a więc przy rozciągniętej, leniwej prostnicy to dodatkowa trudność do pokonania. Tak wyczytałam w artykule weterynaryjnym, poświęconym właśnie megacolon. Na razie, o dziwo działa.
Jestem po konsultacji. Pan profesor mówi, że on nadal by się nie spieszył, że zdążymy go jeszcze zoperować ale jeżeli chcę, to możemy się umawiać. Nie wiem czy chcę. Na pewno chcę, żeby żył. Mam też podejrzenia, że ostatnie zaparcia powstały na skutek moich błędów w przyrządzaniu mu posiłków, ma to też ścisły związek z tym, że kiedyś producent PoN nie dodawał kości. Na rynku próżno szukać karmy, która miałaby taki procent warzyw (marchew, cukinia, dynia) jak PoN a nie miałaby tych kości. Kości dla zdrowego kota nie stanowią problemu, ale niestety zagęszczają kał. Marzę o Gusto z

marchewką
Nie wiem, czy pamiętacie jak pisałam, że na prześwietleniu u Gato wyszło, że w jelitach ma masę drobin, jakby piasku. To kurcze mój błąd, w pewnym momencie zmieniłam sposób podgrzewania karmy wyjętej z lodówki. Normalnie, to przekładam porcje do szklaneczki i tę szklaneczkę wstawiam do miseczki z gorącą wodą. I jest ok. W pewnym momencie zaczęłam dolewać tej gorącej wody do tej porcji bezpośrednio. Bo i tak dolewam wody, żeby Gato pił. Jasne, nie dolewalam wrzątku, ale woda była naprawdę bardzo ciepła, dla tych drobin kości, które są w karmie to musiało być wystarczające aby je "ugotować"
No i tak to wygląda. Producent raczej nie zakładał takiego podgrzewania, ale mi finansowo bardziej po drodze kupić duże puszki, karmy prosto z lodówki też przecież nie podam. Pokusilam się i przetarłam prze sitka karmę z królika, wstawię później zdjęcie. Tych odłamków kostnych jest naprawdę bardzo dużo.
Muszę przemyśleć co dalej. Na razie mam wieści z domu, że jest kupsztal. Wzorcowy.
Dzięki, że trzymacie kciuki
