Strona 259 z 723

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 14:05
autor: AgnieszkaP
Beciu jeszcze troszkę i będzie dobrze :ok:
Mała jest niesamowita, taka odważna <zakochana> :kotek:
Głaski dla Leonka i Bogusia :kotek: :kotek:

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 15:02
autor: Betuś
Becia, masz wspaniałe koty - bedzie dobrze :kotek:
<ok> <ok> <ok>

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 18:02
autor: Yolla
<ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
mam nadzieję że na razie tyle wystraczy <mrgreen>

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 19:16
autor: EsteraR
Mago pisze:
jasminka pisze:Beciu z dobrych rad to; cierpliwość :-) oraz obserwacja jak nie ma Was w domku mała Fergulinka w osobnym pokoju :-)
Popieram :-) Zwłaszcza jak Leoś rwie się do łapoczynów.
Mago znam moje koty, bo przecież je wychowałam. Znam też zachowania kotów w stadzie, w końcu mam w domu "małe" stadko :-) Pacanie łapą po głowie to nie łapoczyny. Kociaki niejednokrotnie dostają po głowie od innych kotek w stadzie lub od własnej matki, jak za bardzo rozrabiają i właśnie dlatego Fergulinka nic sobie z tego nie robi. To dla niej jedynie znak, że ma dać temu kotu spokój. Gdyby działa jej się krzywda - uciekałaby, chowała się i płakała.
Jest też przyzwyczajona do syczenia i furczenia - mój dachowiec Pampi boi się kociaków w ich pierwszych tygodniach życia :D więc zapobiegawczo na nie furczy i syczy <lol> czasem też przechodząc obok właśnie pacnie łapą <lol>

Oddzielając "dokacanego" kociaka w osobnym pokoju, można czasami narobić więcej szkody niż pożytku. A przecież nie pisała tutaj Becia, że Leoś próbuje małą "zabić". Od pierwszych chwil zwyczajnie jej się bał, więc teraz daje jej do zrozumienia "nie podchodź", "na razie daj mi spokój". :-)

To nie jest pierwszy kociak ode mnie, który idzie do domu z innymi dorosłymi kotami, czy z psami. :)

Fergulinka pojechała do Beci w piątek. Więc to dopiero druga doba, a Boguś już się z nią bawi :) Leoś podchodzi coraz bliżej. Za kilka dni będą już zgraną paczką :)

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 19:57
autor: Mago
Estero, my się znowu zupełnie nie rozumiemy. Rozpisałaś się o Fergulince a to nie o nią tu chodzi.
Mnie Fergulinka "nie interesuje" ja się skupiam na Leosiu, bo to Leoś ma problem i on potrzebuje właściwego ukierunkowania, żeby łatwiej, bez napięć przyjąć kolejnego kotka.
Po prostu namawiam do zdrowego rozsądku. Jeżeli dojrzały kot ma problem z kociakiem na swoim terenie, a my musimy zwierzęta zostawić same, to bezpieczniej jest, w pierwszej dobie, czy w kolejnych dniach w zależności od rozwoju sytuacji rozdzielić zwierzaki. Oczywiście, że wszystko zależy od poziomu napięć miedzy kotami. Becia to sobie sama oceni, a skoro pisze, że koty nie zostaja bez opieki, to nie widzę problemu.
Uważam, że to nie jest żadna krzywda dla kotów, bo rezydent ma wtedy czas na uspokojenie, na przyzwyczajenie się do nowych zapachów, a nie ma szans na bezpośredni kontakt, który może skończyć się niezłym mantem dla rozbrykanego kociaka. A jak raz pójdzie w ruch taki mechanizm to będzie się ponawiać, bo rezydent w ten właśnie sposób będzie rozwiązywał swój problem.
Zwierzaki trzeba mieć na oku. Same się dogadają, to oczywiste, tylko być może w sposób, który przyniesie utratę komfortu życia któremuś z dogadujących się.

Wierzę, że koty Beci się pięknie zgrają. Trzymam kciuki za Leosia, rezydenci zazwyczaj mają trudno :kotek:

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 20:31
autor: EsteraR
Znam kota, który zaraz po przyjeździe do nowego domu był oddzielany od rezydenta "bo rezydent syczał i warczał na drugiego kota"... skończyło się na ogromnych problemach behawioralnych dokacanego kota, znalezieniem mu nowego domu, w którym po ponad 2 latach mieszkania nieśmiało zaczyna przychodzić do ludzi, żeby koło nich usiąść i dać się pogłaskać, o wskakiwaniu na kolana nie ma nawet mowy.

Nie pamiętam Mago ile masz kotów w domu, ale ja mam w domu STADO kotów, które raz się dogadują bez żadnego "ale", a innym razem którejś odbije i zaczyna z każdym kotem, który przejdzie obok (ach te kocie hormony <mrgreen> ). Wiem jak to wygląda w stadach i czego się można spodziewać po kotach. Gdyby opis Beci mnie niepokoił to zadzwoniłaby do niej pędem z poradami co robić.
Bardzo często dzwonią do mnie ludzie, którzy mają w domu agresywnego wręcz kota i proszą o poradę. (choć nie mam takiego doświadczenia z kotami jak Dorszka, czy inne "długoletnie" hodowczynie)

Więc wybacz Mago, ale chyba w kwestii życia kotów w większym stadzie mam większe doświadczenie niż Ty.

I o dziwo.... to drugi wątek o dokoceniu kociaka z mojej hodowli, w którym wypowiadasz się bardzo nieprzychylnie na temat mojego podejścia do dokacania kotów... to przykre...

Przepraszam Beciu za <offtopic> i przepraszam, że na kilka dni nie będę tu zaglądać, ale nie mam zamiaru się niepotrzebnie denerwować.
W razie czego jestem zawsze pod telefonem :-)

Pozdrowienia i uściski dla wszystkich kotów :kotek:

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 20:44
autor: Julcik
Trzymam kciuki za Leonka, bardzo mi przykro, że on to tak przeżywa :-(
<ok>

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 20:57
autor: Mago
Ręce mi opadły. Nie napisałam nic nieprzychylnego. Nie zagadzam się z Tobą, to wszystko. Ilość posiadanych w domu kotów nie świadczy o wiedzy na ich temat, inaczej "zbieracze zwierząt" byliby profesorami w tej dziedzinie. Nie porównuję Cię Estero do zbieraczy, żebyśmy miały jasność. Twoje porady są po prostu zaskakujące. Dla mnie. Nie wiedziałam, ze jest jakiś zakaz wypowiadania się w wątkach, gdzie są kociaki z Twojej hodowli. Ty masz swoje zdanie, ja swoje. My "gadamy" a Becia (w tym przypadku) zrobi jak uważa najlepiej dla swoich kotów.


Beciu, przepraszam Cię za atmosferę w wątku. Naprawdę nie chciałam psuć Ci radości z dokocenia. Po prostu pamiętam, że u mnie też początek był trudny. Chciałam Ci pomóc. Jeszcze raz przepraszam.

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 21:09
autor: Becia
Żeby nie było wątpliwości, dziękuję za wszystkie rady :kwiatek:
Akurat Estery podejście jest zgodne z tym, co mi podpowiada intuicja. I nie dlatego, że mam kotka z jej hodowli. Po prostu poprzednim razem działałam podobnie. I jak przywiozłam do domu Leona, jako pierwszego naszego kota też poszłam na żywioł. W domu był pies. To się sprawdzało za każdym razem. I teraz chyba też działa :)
Aby rozluźnić napięcie, relacji z dokoceniwego frontu ciąg dalszy <mrgreen>
Między tym co było rano a tym co dzieje się teraz jest ogromna różnica. Leon to bardzo mądry kot. Zaczyna sobie układać w głowie, że ona już tutaj zostanie i powoli zmienia swoje nastawienie. Pomijając godziny kiedy spał, teraz cały czas jest na dole. Nie ucieka już na górne szafki. Za małą chodzi tylko po to aby ją wąchać. A Fergulinka wcale mu tego nie zabrania.
Teraz chodzi i miaułkoli żebym się z nim bawiła, więc kończę i zmykam <mrgreen>

I dowód na to, że nie jest coraz lepiej. Zdjęcie fatalne, bo komórką zrobione a światło kiepskie. Wspólny posiłek :)
Obrazek

Re: Ich troje

: 02 lut 2014, 21:12
autor: MoniQ
Jej, jaka ona malutka przy nich :)
Becia pisze: I dowód na to, że nie jest coraz lepiej. Zdjęcie fatalne, bo komórką zrobione a światło kiepskie. Wspólny posiłek :)
Chyba właśnie "że jest" :) :ok: Tak trzymaj Leonku :)