Jeszcze nie, ale sama się obawiam, że już niedługo
Wczoraj zadzwoniłam do Danusi, żyje, jest bardzo zapracowana, bo ma przecież TYLE DZIECI

, w tym dwójkę naprawdę krnąbrną. Wszystko u kociasto-psio-ludzkich w porządku, musimy cierpliwie na Danusię poczekać, walczy z ogródkiem, pieski rosną, Danusia przeżyła nawet mały potop po ulewnych deszczach, ale szczęśliwa w swoim lesie, to i nie dziw, że do nas nie zagląda, zwłaszcza, że padł jej laptop, i jedynie telefonem działa. Galarek jest już po zabiegu na łapce, wstawię Wam kilka zdjęć z Danusiowego FB:
37261069_2015291605161731_8768638350006419456_n.jpg
37779581_2031318413559050_1446629677752909824_n.jpg