Renia pisze:Moim zdaniem jest to kwestia powierzchni.
Nie wiem, jak wygląda Twoje mieszkanie, ale z tego, co widzę na zdjęciach, masz dużo naciapane na jednym miejscu i powierzchni chyba jest niewiele?
Nie wygląda to tak, jakby miały jakieś wyjście, by się od siebie izolować.
Moje dziewczyny nie darzą się miłością i zauważyłam, że nawet te nasze 50 metrów to dla nich czasem mało. Jednak każda ma swój pokój i dzięki temu mają swój azyl i gdy zaliczają focha jedna na drugą, to każda zmyka "do siebie" i żyją spokojnie.
Też czasem leżą koło siebie, ale wyglądają wtedy tak jak u Ciebie na zdjęciach- spięte i czujne.
A według mnie bardzo trafne spostrzeżenia
U mnie dieta , podjadanie karmy itp spowodowały ,że kociaki mają jakby każdy swój pokój ale oczywiście jak chcą bawia się razem wyglada to przekomicznie kiedy jeden biega do drugiego na spanko ( Kala uwielbia spać w hamaku u Kolorusia ) ,a Kolorek uwielbia rozrabiać w pokoju Kali ( zawsze zrobi siusiu w kuwecie u niej jak tylko wchodzi <diabeł> ,a przecież ma w swoim pokoju drugą <mrgreen> ) . Gonią sie tak strasznie ,że ja truchleje z pokoju do pokoju , łapoczyny w trakcie zabawy też są ale bez pazurów ,ale jak maja siebie dość każde śpi w innym pokoju ,a witaja się noskami , ocieraja się itp.
Zresztą to pikuś , w trakcie niedzielnego obcinania pazurków Kala płakała jak zawsze okrutnie ,a Koloruś lizał ją cały czas po policzku i mnie łapał ząbkami za palec

.
Myślę ,że ta przestrzeń o której wszędzie pisze Dorszka to jest to są razem gdy mają ochotę ale maja też swoje kąty , półki , pudła czy inne wynalazki <lol>
I tu nie chodzi o wielkość mieszkania tylko o dostosowanie tego co mamy też dla kociszonów tak żeby miały dostęp do szaf , półek czy regałów , jakaś ulubiona półka itp ale nie jedna jak są dwa koty tylko dwie .