Strona 27 z 340

: 22 gru 2011, 14:07
autor: Sonia
Słodki Mikołajek <zakochana>

: 22 gru 2011, 14:14
autor: Danusia
Mój ulubieniec jaki ma piękny i stosowny kapelutek <zakochana> <zakochana>

: 22 gru 2011, 16:44
autor: Angee
Dziękujemy za życzenia :kiss:
My również życzmy Wam Radosnych Świąt Bożego Narodzenia! :choinka:

: 22 gru 2011, 18:42
autor: kotku
Wesołych, cudownych, ciepłych, rodzinnych, szczęśliwych i bardzo bardzo Lucjanowych i Loverkowych Świąt <serce> :choinka:

: 22 gru 2011, 23:40
autor: Bartolka
Świetna kartka :-) Bajecznych Świąt i Cudownego Nowego Roku 2012 :kiss: :kotek: :kotek: <santa1>

: 23 gru 2011, 09:47
autor: Danusia
Ja również życzę zdrowych i pogodnych Świąt :choinka:

i obfitego <santa1>
:kiss: :kotek: :kotek:

: 28 gru 2011, 10:28
autor: Hann
Kamiko pisze:Haniu, dziękuję za Twoją miłość do tego małego obiboka :kwiatek:
Kasiu, przecież jego nie kochać się nie da <mrgreen>

Już pomijam to, że jest po prostu piękny, ma przemięciutkie futerko, rozbrajająco białą bródkę i rozrabia na całego... Uwielbiam go z jednego powodu głównie... zwala się na człowieka jak pies, całym ciężarem, a potem już tylko grzeje i mruczy, i można się kręcić i wiercić, ciężaru próbować się pozbyć, nie ruszy się nic a nic <diabeł>

Wystarczy usiąść na kanapie, w fotelu się zatopić z książką, zaraz się oba pojawiają, z tym że Lucjan zwinie się w kłębek tak żeby tylko czubkami włosów dotykać, albo na obarciu fotela przysiądzie skromnie i nienarzucająco się, a Leosiek, staje tuż obok, wpasowuje się, likwiduje ostatnie wolne milimetry przestrzeni, i nagle plask, leży na ludziu w pozach najdziwniejszych, wydawałoby się że niewygodnych, ale gdzie tam... wyraz pyska zdradza rozkosz, mruczenie zagłusza lekturę <lol>

: 28 gru 2011, 10:38
autor: Julcik
To się nazywa koci raj <mrgreen>
Ja tam nie mogę się napatrzeć na te czekoladowe pręgi. Do zjedzenia <lol>

: 28 gru 2011, 14:25
autor: Bartolka
Fajnie masz :-) Przytulasem sam się stał, czy go nauczyłaś? :-)

: 28 gru 2011, 16:00
autor: Hann
Bartolka pisze:Fajnie masz :-) Przytulasem sam się stał, czy go nauczyłaś? :-)
Hm... Nie wiem. Niby trochę to przez nas, bo
1. całą drogę od Kasi, niby niedaleko, ale jednak 40 minut, jechał na rączkach, bo w transporterze wydzierał się strasznie <mrgreen> na rękach już tylko miałczał z częstotliwością raz na sekundę ;-)
2. w domu przez pierwsze 3 dni też go w kółko przytulasowaliśmy, żeby nie brał sobie aż tak do serca Lucjanowego warczenia
3. moja starsza córka bez Leośka w objęciach nie zaśnie, więc czy kot chce leżeć, czy akurat wolałby biegać z jednego kąta domu w drugi, musi znieść przytulanie i koniec. Całe szczęście Zuzia szybko zasypia <lol>
Ale z drugiej strony... może ma to we krwi i byłby taki nawet gdybyśmy go nie dotykali nic a nic? ;-))

Lucek jechał do nas nienaręcznie, tylko w wiklinowym domku i nigdy nie był przytulany na siłę, ale może z natury jest niedotykalski. Więc to też nie rozwiązuje zagadki :)