Usg na szczęście nie wykazało żadnych anomalii serca,ale trzeba pamiętać ,żeby za rok udać się na kontrolę.
Kamień spadł mi z serca, za to mamy mały problem z uszkami.Właściwie to mamy go od samego początku,ale jakoś żaden wet nie potrafił temu zaradzić.Teraz zmieniliśmy weta i mam nadzieje ,że leczenie uszek zakończy się sukcesem. :-)
Xavierek robi się coraz cięższy i większy i co najbardziej mnie cieszy robi się miziasty i przytulasty <lol> .
Do tej pory był tak dziki jak zwierzę w dżungli

.
Uciekał przed wszystkimi domownikami,a jak przyszedł ktoś obcy to mały zaszywał się w piwnicy za kanapą i za żadne skarby nie dał się stamtąd wyciągnąć.Jak włączyłam odkurzacz ,to kota już nie było.Nie dawał się sobą nacieszyć.Bardzo mnie to martwiło,że jest taki płochliwy.
Jedynie w nocy przychodził do łóżka i dawał się głaskać,a rankiem od nowa dzikość serc.
Teraz mój kochany czekoladek,nie odstępuje mnie na krok, nie wzbrania się przed głaskaniem i śpi z nami <oops> .
Założenie moje i męża było takie :
kot nie wchodzi do sypialni,bo pańcia ma jakieś alergie.
No ale, jak tu nie wpuścić takiego kochanego budzika.
Ten kot obudził we mnie,ba nawet w moim mężu, ogromne pokłady czułości.
Jest po prostu kochany <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Pozdrawiamy wszystkie e-ciocie
Przepraszamy za tłuste uszka
