Jestem.
W poniedziałek pochowaliśmy tatę.....Wyglądał dobrze ale ja nie lubię oglądać trupów,bałam się trochę,dotknęlam na pożegnanie jedynie poprzez ubranie....inni nawet pocałowali....podziwiam za odwagę.
Było ciężko,momentami było mi niedobrze i musiałam wychodzić z kapliczki na powietrze....
W ogóle to się bałam przez kilka nocy,ze tato przyjdzie do mnie
No takie schizo....
A kociaki ok.puchaty miał tak brudny kubrak od kupy i w ogóle,że mu zdjeliśmy do prania.
A ten cwaniak sobie wygryzł wszystkie szwy....na szczęście już ładnie się zagoio ale bardzo wylizuje ranę i wet sie obawia,że może się rana rozejść przez to,jak tylko wyschnie kubrak to z powrotem zakładamy go az do całkowitego wygojenia.Antybiotyk w razie WU dostał w tabletkach.......