Strona 262 z 267

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 10 mar 2015, 12:29
autor: Hann
Wiosna piękna za oknem, w Warszawie +19, a tu śnieg taki po pas <mrgreen> Dopiero po chwili zauważyłam, że to fotki ze stycznia <lol>

Moo Moo ogromniasty, ciemniasty, robi wrażenie! Lemmy przy nim jak chudzina... chociaż coś mi mówi, że chudziną nie jest <lol> Piękni obaj bardzo <zakochana> <zakochana>
Szkoda, że Gucci dał nogę... Ale może wiosna mu nie straszna? Czekamy na fotki w kwiatkach <mrgreen>

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 14 mar 2015, 00:01
autor: Beate
Ale przepiękne pantery <serce>

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 14 mar 2015, 08:41
autor: margita
Nie mogę napatrzeć się na kolor futerka Lemisia ... <serce> <serce> <serce>
jest cudowny ... <zakochana>
głaski oczywiście dla całej ekipy ... <mrgreen>

zdjęcia śniegowe super :ok:

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 14 mar 2015, 14:08
autor: AgnieszkaP
Joasiu <serce> co tam u Was? Byliście na nartach? Jak tam chłopaki? :kotek: :kotek:

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 25 mar 2015, 11:54
autor: Sonia
Puk, puk... Joasiu co tam słychać? Jak tam chłopaki? Brykają już w ogródku? :kotek: :kotek: :kotek:

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 25 mar 2015, 12:23
autor: Joanna P.
Dziewczyny <serce> jestem :kiss:

Aguś, byliśmy na nartach we Włoszech, wróciliśmy 14 marca.

Niestety nie był to łatwy powrót. Jestem na etapie zmiany pracy (po 20 latach od 1 kwietnia będę pracować gdzie indziej), do tego pojawiły się problemy osobiste. Jednym słowem: bardzo ostry zakręt, z którego na pewno wyjdę poobijana, mam jednak nadzieję, że na dłuuuugą prostą :-)
Jest też pozytywna strona: na skutek stresu moja waga spadła 53,5 kg. ;-))

Miśki mają się dobrze, jednak walczymy z brzydką kupką Moomoosia. Od miesięcy je tę samą karmę, więc chyba nie to jest przyczyną. Jesteśmy na etapie diagnostyki: robale, włącznie z giardią, zostały wykluczone, dzisiaj pobraliśmy krew na pełną biochemię (dotarłam do pracy na 11.00, bo niestety bez lekkiego znieczulenia się nie udało). Generalnie poza tą brzydką kupą, Moo Moo zachowuje się normalnie. Ma ciągle taki sam duży apetyt, temperatura w normie, waga od roku na tym samym poziomie, bawi się, przytula, itp.
Gucio i Lemmy kilka razy dziennie fundują sobie galopady po całym domu, które bardzo, bardzo rzadko kończą się zapasami. Uwielbiam obserwować jak się nawołują do zabawy, a potem gonią na zmianę. Kurdupel oczywiście rządzi i jak już ma dość zabawy, tuli się do Moomka i leń mały podstawia mu pyszczek do mycia :-)
Biegały też już kilka razy w ogrodzie, ale teraz - dopóki nie wyleczymy Moo Moo - wolałabym, żeby siedziały w domu.

Dziękujemy za pamięć i wkrótce się pokażemy :kwiatek:

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 25 mar 2015, 12:31
autor: Fusiu
jeju.. te problemy brzuszkowe. W wielu wątkach jest o tym teraz mowa. U nas też różnie..

U mnie Magnus po kilku miesiącach jedzenia Orijenu dość intensywnie zaczął się drapać, aż rozdrapał pewnego dnia miejsce koło uszek. Więc może i tu reakcja wystąpiła dopiero po jakimś czasie? Oby szybko się unormowało <ok>

Wielkie głaski dla chłopków i przytulenie dla Ciebie. Aby problemy jak najprędzej się skończyły <ok>

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 25 mar 2015, 12:36
autor: Beate
Asiu :hug: na pewno wyjdziesz na dłuuuugą prostą, a siniaki szybko zginą :-)
Moc głasków dla miśków, <ok> <ok> <ok> za brzuszek czekuladka .

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 25 mar 2015, 13:07
autor: maga
Kciuki za to było dobrze we wszystkim. Z tymi zakrętami czasem jest tak, że nam na dobre wychodzą. Chociaż nie są łatwe kiedy to wszystko się dzieje.

Re: Mr Moo Moo Aydindril*PL, Gucci & Lemmy Britabby*PL

: 25 mar 2015, 14:18
autor: Sonia
Asiu przytulam mocno :hug: I trzymam ogromne kciuki, żeby w tej nowej pracy było Ci jak najlepiej i wszystko inne się poukładało <ok> <ok> <ok> Oby ten zakręt się szybko wyprostował <ok>
Za Mumusia mojego ulubionego też trzymam mocno kciuki <ok> :kotek: Coś ostatnio często z tymi kupkami naszych misiastych źle się dzieje. U mnie też raz tak raz tak, już nie mam pomysłu z czego.