U nas ostatnio sporo emocji. Po wczorajszym głosowaniu w sejmie chłopaki strzelają focha na Placformę. Ich związek w obliczu prawa nadal pozostanie niesformalizowany, mimo że od 3 lat dzielą kuwetę na dobre i na złe...
A my się z Konkubentem chyba musimy przejść do USC i sformalizować się w jedyny akceptowany przez bandę z Wiejskiej sposób. A myślałam, że podpiszę sobie taką umowę. "Partnerstwo" brzmi dla mnie bardzo dobrze. Duuuużo lepiej, niż "małżeństwo"
W Kocim Związku Patnerskim raz lepiej, raz gorzej, jak to w życiu:
Chłopaki jak zwykle okrągli i przytulaści, chociaż bardziej do Konkubenta- w związku z tym złośliwie wspominam o adopcji jakiegos bardziej przytulastego biedactwa ze schroniska, najlepiej rudego. Koty nie reagują, deneruje się tylko Konkubent...
Ale oczywiscie głachanie jest przyjmowane ochoczo od każdej pary rąk...
Tuba Donki pozostaje ukochaną miejscowką obu:
Za oknem nie pojawia się nic prócz mew...
...nuda...
W tubie można poczekać na sikorki
Ale tak naprawdę jedyne co może spotkać, to rozczarowanie...
Królewną na ziarnku grochu to on nie jest...
Jak akurat nikt nie chce głachać, to trzeba sobie radzić samemu
Ozz pilnuje, żebym nie ogladała za duzo Top Geara. Uważa, że to mało dziewczyński program...
Blokuje mi też dostęp do kocyka, którym lubię przykrywać sie wieczorem, oglądając Top Geara...
Ciężko go wyciągnąć spod 8 kilo kota...
Moja łaciata krówka <zakochana>
Jak się nie rozczulać patrząc na takie Pączki?
Albo Pączko- Łasice świdrujace wzrokiem?
