Dziękuję za kciuki, trzymane tak, czy na wspak, byle były skuteczne <lol>
Ja o czym innym, dziś już chyba mogę napisać, że cieszę się bardzo, i zupełnie niespodziewanie - moja Raya, po 3 latach życia, odkryła coś takiego jak karma sucha. Najpierw olśniło ją jakiś miesiąc temu na widok RC Growth, od którego zawsze zaczynam, obok PoN, edukację kociąt, jeśli chodzi o suche. Ona sama też od tego zaczynała, to znaczy omijała obie karmy szerokim łukiem <lol> Co ją naszło - nie wiem. Zobaczyłam ją w każdym razie wybierającą pieczołowicie chrupeczka po chrupeczce resztki z jednej z kocięcych miseczek. Przez nią więc wszyscy mieli usuniętą PoN, a wsypaną Growth, nawet zakupiłam w ramach zachęty RC British dla kociąt. Chwyciło. Karma, ta Royalowska, ku uciesze wszystkich innych, stała do przedwczoraj, aż się nie skończyła. Dwa dni temu przeżegnałam się, i wsypałam PoN Natural Cat Fees Favorite, tę wersję tylko na kurczaku, żeby była jak najbardziej, jeśli chodzi o źródło mięsa, podobna do tego, co Raya upodobała sobie do tej pory. Szkoda, że nie widzieliście min Arabiki i Negry, sprawdzających wszystkie dostępne miski, że może do którejś wsypałam coś innego <lol> W każdym razie dziś zobaczyłam Rayę wygrzebującą nieśmiało chrupeczki PoN, czyli chyba jest załapane <mrgreen> W kuwecie spokój, jestem szczęśliwa, bo dom, który bardzo cierpliwie czeka na Rayuszkową emeryturę, raczej nie bawiłby się w barfowanie, niestety. A tak, będę dostarczała dobrą karmę, i będę spokojna. Ale do tego momentu jeszcze sporo czasu, nie martwcie się, zresztą daleko się nie wybiera, raptem kilka ulic
W każdym razie najprawdopodobniej Meadowland ustąpi w Agilisowie miejsca Cat Fees Favorite, co nie jest dla mnie problemem, bo inne mięsa podaję od czasu do czasu i tak, więc pojedyncze źródło białka jest jak najbardziej do przyjęcia, najważniejsze, że ostatecznie już u wszystkich wersja bez ryżu i ze śladową ilością węglowodanów. Jeszcze dwie małpy zostały uparte, a one się nigdzie nie wybierają, więc nie mają motywacji, żeby polubić suche, no bo Duża zawsze przecież coś upoluje <diabeł>