: 19 lut 2010, 09:57
No moje plany w 90% zawsze ulegają modyfikacjom, a w 50% zmieniają się zupełnie; tzw. konfrontacja z rzeczywistością jest dla nich jak przejazd walca. Też na dwóch miało się skończyć, potem było marzenie doczekać się swojego łaciatka a jak jest? <mrgreen>mimbla pisze: (...) ale wiecie, jak to jest z planowaniem... czasem zdarza sie jakaś wpadka <rotfl>
Jeśli te dwa są dla Ciebie wszystkim czego Ci brakowało to niech tak zostanie. Do trzeciego człowiek dojrzewa z czasem, zwłaszcza jak odwiedzi bardziej zakoconych od siebie <diabeł> i prędko odkrywa, że jeden kot więcej to nieznaczna zmiana domowego życia (no bo co to za kłopot jedna miseczka więcej...) za to potrójna radość powrotu do domu czy kładzenia się spać. A najwspanialsze jest to, że każdy kot wnosi coś nowego i swojego - nie ma dwóch identycznych. Najważniejsze jednak, żeby nie przeginać i zdrowo ocenić swoje możliwości, tak materialne jak i czasowo-przestrzenne; żeby każdy czuł się bezpiecznie, kochany i kiedy tego potrzebuje miał poświęconą tylko jemu uwagę i czuł się wyjątkowy. Tego życzę każdemu stworzeniu. <strzałkawlewo> przepraszam za <offtopic> ale tak mnie naszło.


