Danusiu, Yamaszka <serce>
Rany dziewczyny, co ja przeżyłam <strach> Miałam zamiar wcześniej iść spać, była 23.30, ale słyszę, że w pokoju zamieszanie. Byłam pewna, że Tyson lata za ćmą, ale akcja trwała chwilę i odgłosy dziwne, chyba nie z TV. Biegnę, a tam coś czarnego się szamocze, Tyson przytargal nietoperza, biedak musiał się przedostać przez siatkę na balkonie <shock> Zdołałam odciągnąć koty i zamknęłam w pokoju. Sama wystraszona szukam stwora, one już go zapedzily pod łóżko, biorę latarkę, no siedzi małe czarne stworzenie. Kijem od szczotki go delikatnie przesunęłam i chciałam nakryć pojemnikiem, myślałam, że ranny, tak piszczał wcześniej jak go koty obracaly

A ten jakiegoś szwungu dostał, jak zaczął popier...alać po tym pokoju, oczami nie nadazalam za nim <diabeł> Nie mówiąc o tym, że zupełnie nie miałam pomysłu jak go złapać i trochę się go bałam, mimo, że wiedziałam, że mi nic nie zrobi <oops> Te "bezcenne " rady TZta przez telefon, miałam dość. Napisałam smsa do Pani z fundacji,czy mogę zadzwonić bo nie wiem, jak sobie poradzić z nietoperzem . Uzgodnilysmy, że otworzę okno na oścież, zgasze światło i gad wyleci, ale on latał dalej jak szalony, czasem tyko na chwilę przysiadl, za to za chwilę przez to okno wlecial następny <strach> Miałam dosyć, latały wszędzie, ja mam salon otwarty, wiec co chwilę mialam je nad sobą i odruchowo robiłam uniki. Napisałam Pani, ze znając moje szczęście zaraz będzie trzeci <diabeł> Faktycznie, może minęły ze 3 minuty, sama w to nie wierzyłam, ale wtedy juz mi się chciało wyć

Zamknęłam okno, wydawało mi się, że jeden wylecial na balkon (albo sobie ze mną pomieszkuje ), tak mi się wydawało, ze szamotal się tam przy siatce, wiec balkon zamknęłam. Dobrze po 2.00 zakończyłam akcję, po cichutku zakradalam się z pojemnikiem jak delikwent usiadl na ścianie . Za setnym razem się udało, powynosilam na dwór, naprawdę mam nadzieje, ze ten trzeci wylecial przez siatkę na balkonie, sprawdziłam i go tam nie ma. Sama nie wiem, w każdym razie nakarmiłamTysona i idę dalej spać. Dzisiaj wieczorem balkon zamykam, jutro w nocy wraca Pancio wiec niech mądrala się martwi w razie czego <gwiżdże>