Witajcie
Nie sądziłem, że TYLE osób za mną tęskni, jestem bardzo wzruszony... Nic szczególnego na razie się nie wydarzyło, myszki porosły, i teraz zabawa z nimi to prawdziwa frajda. Bardzo lubię bawić się z Gattą i Guru, Gatta jest dla mnie za szybka, i trochę nie nadążam, ale z Guru jest spoko - jak go przygniotę łapą, to ani piśnie, leży i czeka, czasami tak śmiesznie miaukoli, Duża wtedy z tym swoim "Fado, puść!", no to puszczam, i po zabawie.
Bardzo też lubię tę włochatą kremowo-białą myszkę, z nią się też dużo bawię, i jej bardzo lubię wylizywać futerko. A ta druga włochata myszka, cała kremowa, wylizuje mi uszy <mrgreen>
Trochę teraz wszyscy mamy gorzej, bo najfajniejszy pokój jest przed nami wszystkimi zamknięty. Nie wiem, dlaczego, bo tam tylko trójka bab, w tym dwie całkiem malutkie (dziś się okazało, że to wszystko same baby, a Duża tak liczyła na chłopaka, dobrze jej tak <diabeł> ). Ale niebieska, ta największa, oj ona patrzy spode łba i okropnie się denerwuje, jak zaglądamy, więc Duża nas wszystkich zabrała do reszty mieszkania. Śpię teraz albo z Mniejszą, albo z takim facetem, co nazywa się Arek. On mało zauważalny jest, ale bardzo fajny, i lubi mnie naprawdę, jak nikt nie patrzy, to się do mnie przytula, a jak Duża to zauważy, to zaraz się odsuwa i mówi "Ale głupi ten kot". Ja się od razu rozgądam, którego kota on ma na myśli, bo nas jest teraz dużo, na pewno ma na myśli Włochatą. która też lubi leżeć na łóżkach na antresoli. Albo może Łaciatą?
Duża mnie strasznie teraz przytula, ciągle chlipie i coś jęczy, że jak to dobrze, że ja zdrowy i taki fajny jestem, i tak lata ode mnie do Włochatej, potem do Łaciatej, i też im ciągle do uszu szepce, Włochatej że już się wcale a wcale na nią nie gniewa, że ma chudy brzuch, i jest największym i najdroższym darmozjadem w domu, potem po kolei te myszki sprawdza i miętoli, istny cyrk. Chyba coś z nerwami ma... A dziś wróciła od lekarza z tymi malutkimi babami bardzo smutna i nawet płakała, ale jak się do niej przytuliłem, to od razu się uśmiechnęła. Muszę chwilowo za jakiegoś terapeutę chyba robić...
Z rzeczy ciekawych jeszcze tylko tyle, że Dyuż tydzień temu robił jakieś porządki w piwnicy (to musi być jakieś fajne miejsce, bo cały dzień tam siedział), a jak wrócił, to na drugi dzień Duża strasznie na niego krzyczała, że przyniósł pchły i ją pogryzły <shock> Ogląda nam teraz futra, podobno i na mnie jakąś znalazła, i wszystkim nam nawylewała jakiegoś okropnie śmierdzącego czegoś. Jak to robiła myszkom, to spotkała ją kara, bo prysnęła tym czymś sobie do oka, i biegała jak wariatka po całej kuchni i siedziała z głową pod kranem i oko jej się przez chwilę jak bania zrobiło. Ale siedziała i płukała, i niestety, szybko jej minęło...
Podobno za trzy tygodnie jadę znów na wycieczkę, jeśli znajdziemy nocleg, bo Duża strasznie takie rzeczy zaniedbuje, i potem mamy kłopot. Podobno to jakaś bardzo ważna wycieczka, i ona cały czas się denerwuje, że jakiegoś certyfikatu nie dostanę, i co to będzie...
WY BYŚCIE MI NIE DALI ?!
