Re: Domia Arget Bri*Pl i D*Szmaragdowa Igła Quamar vel Karme
: 18 maja 2013, 19:59
Dziękuję wszystkim za wsparcie w trudnych chwilach dokocenia. Spodziewałam się, a raczej byłam przygotowana na większą awanturę, ale Domisia po raz kolejny zachowała się jak dama.
Manito- naprawdę byłaś dla mnie inspiracją a raczej Twoje stadko. Przekonałam się , że takie dwa różne koty mogą obok siebie żyć i że się świetnie dogadują. Oczywiście pierwsze moje zauroczenie tą rasą było na wystawie kilka lat temu, potem na każdej kolejnej chodziliśmy i oglądaliśmy głównie brysie i devony.
Raz dostałam na takiej wystawie devonka na ręce i przepadłam całkiem.
Karmel nie wchodzi nam na razie na głowy, lokuje się na szyi pod brodą najchętniej, tam ma najbliżej do całusków, które po prostu uwielbia dostawać i dawać. Włazi pod ubrania, żeby być jak najbliżej ciała człowieka. W pierwszą noc coś mu się przypomniało i próbował znaleźć nawet cyca gdzieś w okolicy mojego podbródka <hm> . No i najchętniej nie zchodziłby z człowieka. Powiem szczerze o takim kontaktowym kocie marzyliśmy. Bo Domisia jest baaardzo miziasta ale tylko stojąc na podłodze. Kolanka, rączki nie wchodzą w ogóle w grę.
Na dzisiaj kociambry dogadują się dobrze, myślę że będzie jeszcze lepiej. Rano i wieczorem mam w końcu to o czym marzyłam cztery lata: biegające za sobą dwa ogonki . Domisia jest zdecydowanie bardziej ruchliwa niż dawniej i wiem , że to jej wyjdzie na dobre. Prowadziła już zbyt gnuśne życie, nawet zabawy z nią to była często szybko ruszająca się wędka w rękach człowieka i szybko ruszający oczami kot . Nie chodzi już po domu i nie nawołuje głośno nie wiadomo czego , co robiła codziennie i bardzo często. Jest wyraźnie zrelaksowana w towarzystwie Karmelka, nawet dotyka już noskiem jego noska. Nie pozwala tylko: zbliżać się do siebie kiedy siedzi na drapaku oraz kiedy jest głaskana lub czesana. No i zazwyczaj stara się być tam gdzie jest on, nie szuka odosobnienia, więc myślę,
że jego towarzystwo nie jest jej niemiłe.
Manito- naprawdę byłaś dla mnie inspiracją a raczej Twoje stadko. Przekonałam się , że takie dwa różne koty mogą obok siebie żyć i że się świetnie dogadują. Oczywiście pierwsze moje zauroczenie tą rasą było na wystawie kilka lat temu, potem na każdej kolejnej chodziliśmy i oglądaliśmy głównie brysie i devony.
Raz dostałam na takiej wystawie devonka na ręce i przepadłam całkiem.
Karmel nie wchodzi nam na razie na głowy, lokuje się na szyi pod brodą najchętniej, tam ma najbliżej do całusków, które po prostu uwielbia dostawać i dawać. Włazi pod ubrania, żeby być jak najbliżej ciała człowieka. W pierwszą noc coś mu się przypomniało i próbował znaleźć nawet cyca gdzieś w okolicy mojego podbródka <hm> . No i najchętniej nie zchodziłby z człowieka. Powiem szczerze o takim kontaktowym kocie marzyliśmy. Bo Domisia jest baaardzo miziasta ale tylko stojąc na podłodze. Kolanka, rączki nie wchodzą w ogóle w grę.
Na dzisiaj kociambry dogadują się dobrze, myślę że będzie jeszcze lepiej. Rano i wieczorem mam w końcu to o czym marzyłam cztery lata: biegające za sobą dwa ogonki . Domisia jest zdecydowanie bardziej ruchliwa niż dawniej i wiem , że to jej wyjdzie na dobre. Prowadziła już zbyt gnuśne życie, nawet zabawy z nią to była często szybko ruszająca się wędka w rękach człowieka i szybko ruszający oczami kot . Nie chodzi już po domu i nie nawołuje głośno nie wiadomo czego , co robiła codziennie i bardzo często. Jest wyraźnie zrelaksowana w towarzystwie Karmelka, nawet dotyka już noskiem jego noska. Nie pozwala tylko: zbliżać się do siebie kiedy siedzi na drapaku oraz kiedy jest głaskana lub czesana. No i zazwyczaj stara się być tam gdzie jest on, nie szuka odosobnienia, więc myślę,
że jego towarzystwo nie jest jej niemiłe.




