Strona 29 z 146

: 19 lut 2010, 15:28
autor: gosiaczek8807
Wracaj do sił malutka! :kotek:

: 19 lut 2010, 18:30
autor: martha
Kciukam za zdrówko :kotek:

: 19 lut 2010, 18:59
autor: Renia
Oj przy takiej ekipie "kciukaczy", to moje słoneczko szybciutko wróci do formy <pokłon> Śpi sobie cały czas mój skarbek, z przerwami na kuwetkę i jedzonko.
Fibi dalej daje popisy, zupełnie jej nie poznaje...

Co Wy mi tu do domu przynieśliście??
Obrazek

Mam zacząć ssać kciuk??
Obrazek

Wymieniłaś Megi na to coś, ale mnie chyba nie wymienisz??
Obrazek

I takie właśnie miny serwuje mi ten biały puchatek od wczoraj..

: 19 lut 2010, 20:14
autor: bea
no super kocinka :kotek:

: 19 lut 2010, 20:21
autor: mimbla
Padnę! Boskie te foty!

No z drugiej strony Megunia teraz w centrum uwagi, ja też bym focha strzeliła na miejscu Fibi ;-))

: 19 lut 2010, 22:46
autor: Monika
Oj te kociaki... czasem się zastanwaim czy to my bardziej do nich czy one do nas podobne... <lol>

: 20 lut 2010, 22:55
autor: Renia
Byliśmy na kontroli rano i ranka się nie sączy, ale spuchła, choć to podobno normalne, przy szwach wewnętrznych. Nie to mnie jednak martwi. Ona cały czas leży, ani 20 sekund nie ustoi na łapkach, od razu siada. Je i pije na leżąco. Od 5 rano nie zrobiła siku, a kupki nie było wogóle od operacji, a dzień przed też nie było, bo miała głodówkę.. :-| :-( Nie wiem jak jej pomóc, przemyciłam trochę uropetu na chrupkach.

: 20 lut 2010, 23:20
autor: Maria
Ale ona jest cały czas w kaftaniku prawda? To dlatego pewnie leży. Jakbyście zdjęli to zacznie fruwać pewnie. Moja też nie chodziła, a jeżeli już to jak jamnik. I niestety w kaftaniku nie chciała iść do kuwety, i potem zdarzało jej się nie dobiec w ogóle. . . ale co mieliśmy zrobić ...siedziała w kaftanie.


A że szwy wewnętrzne spuchnięte to normalne. Ja zrobiłam straszną panikę jak zobaczyłam spuchnięcie i Kropkę ciągałam z powrotem do weterynarza ..nie potrzebnie.

: 21 lut 2010, 17:35
autor: jasminka
Jak Megi ,czy już lepiej ?

: 21 lut 2010, 18:02
autor: Renia
Niestety nie, wysikała się koło 3 w nocy i do teraz nie sikała już a kupki dalej jak nie było tak nie ma :-(
Podałam jej parafinę i mam nadzieję, że coś się ruszy.
Ściągnęłam jej kubraczek,żeby go uprać, ale od razu zaczęła się zabierać za lizanie brzuszka, więc szybko go osuszyłam i znowu jest ubrana. Dalej tylko leży, a jak wstaje to na chwileńkę i znowu pada.
Opuchlizna się powiększyła i zrobiła się taka twarda kulka. Bardzo bym chciała nie panikować, ale spokojnie też na to patrzeć nie mogę.
Fibi dalej szaleje, ofukuje ją kilka razy dziennie i dziwnie miałczy na jej widok...

Jutro idziemy do weta na drugą kontrolę. Znowu dostanie antybiotyk i coś przeciwzapalnego na pewno.

A próbowaliście kiedyś w jakiś inny sposób chronić rankę niż ubierając kota w kubrak? Bo może tak jak mówi Maria- mała nie chce się ruszać i załatwiać właśnie przez ubranko.