Witam dziewczyny
Zgodnie z obietnicą zdaję relację ze spotkania naszych dwóch przystojniaków :Hugusia i Irysa.
Najpierw jednak prezentacja. Oto Irys z Kociej Charyzmy, poznańskiej hodowli pani Agaty Kosickiej:
Irys to brytyjczyk bs 11 33 (colourpoint czekoladowy ze srebrem cieniowany). Jego rodzicami są:
Fanta z Kociej Charyzmy oraz CH. Mr. Muffin Fairydust Pearls*DE.
Irys jest przyrodnim bratem naszego Hugusia:
Pierwsze spotkanie kociaków było mało przyjazne. Irys wyszedł z transporterka bardzo odważnie, prawie zlekceważył Hugusia, który... był ZDUMIONY tym, że obcy kot plącze się po JEGO terytorium.
Kiedy zrozumiał, że Irys to nie fatamorgana, Hugo zaczął chodzić krok w krok za Maluchem i SYCZAŁ:
Mały nic sobie z tego nie robił, wchodził na drapak, pił wodę z fontanny, a nawet podjadał karmę z miski Huga.
Hugo nie ustępował. Chodził za Irysem po całym mieszkaniu, od czasu do czasu się najeżał i ciągle syczał:
Pierwsze spotkanie było dość krótkie, ale podczas drugiego (na początku) sytuacja wyglądała podobnie. Hugo, po porcji osyczenia i warczenia na młodego intruza, zajął strategiczną pozycję na wysokościach:
Noc koty spędziły oddzielnie. Hugo"na włościach", Irys zamknięty w pokoju z córką.
Ranek był jeszcze troszkę trudny, ale kociaki zaczęły się sobą interesować. Wyglądało to tak:
Kiedy Irys trafił do transporterka przed wyjazdem do swojego domku w Lublinie, Hugo... <shock> ... siedział przy transporterze i miauczał.
A wczoraj i dziś:
kociaki razem się bawiły, obwąchiwały, jadły (każdy ze swojej miski, oczywiście), nawet korzystały z jednej kuwety (choć każdy ma swoją).
Tak więc nasze dokocenie, choć nie na stałe, zakończyło się sukcesem
Widok obu kociaków żyjących w komitywie jest bezcenny
