"Pan kotek był chory..."
Od trzech dni ok. 22 Bentley wymiotowal biała piana, myślałam, ze to "klaczek" i po zwymiotowaniu podawalam mu Bezo-Pet. We wtorek dodatkowo dolaczylam do tego porcje Fibre Response, ale w środę wymioty sie powtórzyły. Dodatkowo Bentley zaczął potrzasac główka, ale uszka miał czyste. Jak zwykle apetyt dopisywał i problemów z kuwetkowaniem żadnych nie było.
Dziś postanowiłam pojechać do weterynarza, bo nie dawało mi to spokoju.
Okazało sie, ze to nie "klaczek" u Bentleya po wstępnym badaniu wykryto (po raz drugi mi sie udało) ze jest to początek przeziębienia i dodatkowo początek zapalenia gardła. Powodem wymiotow okazało sie podraznione i bolące gardło jak i potrzasanie główka rowniez było tym spowodowane.
Z opisu naszej ulubionej Pani dr Karoliny "gardło zaczerwienione, migdaly w kryptach, reaktywna tchawica, dość silny szmer wdechowy na 1/3 górnej tchawicy w oskrzelach b.z, uszy bez patologicznej wydzieliny".
Bentley dostał zastrzyk Tolfine i jutro mamy ponownie sie pojawić na tym zastrzyku. Jak nie będzie poprawy po dzisiejszym to trzeba będzie włączyć antybiotyk. Wykupilam tez syrop prawoslazowy, który mam podawać dwa razy dziennie aby ulżyć jego gardziolku.
Jutro zawoze "trudnego pacjenta" na czczo to rano złapie mocz i od razu pobierzemy krew aby zbadać. Mam nadzieje, ze pH wyjdzie dobre i problemow ze struwitami juz nie bedzie. W poniedziałek 28 kwietnia jesteśmy zapisani na badanie serduszka na Bokserskiej. W nocy spać nie mogłam, tak sie denerwowalam, ze coś sie dzieje i miałam racje. Trzymajcie kciuki za moje szczescie <serce> .
Bardzo dziękuje
Dorszce, ktora mnie uspokoiła i bardzo pomogła

. Pani Dorota w poprzednim wcieleniu musiała byc aniołem, bo do mnie- panikary trzeba mieć angielska cierpliwość <lol> . Zawsze gdy potrzebuje porady to Pani Dorota służy swoją pomocą, jestem ogromnie wdzięczna.