Re: Kaya & Tyson
: 30 sie 2016, 23:22
Dziewczyny
Trochę się zdziwiłam bo dla mnie przede wszystkim niepokojacy byl ten ogonek (jak zlamany) no i straszna biegunka, kicia przez cały czas kiedy ją widzialam w sobotę miała caly tyłek i nóżki mokre od biegunki, cały tył był w odchodach i przez drogę w transporterze się z niej lalo
Dupka byla opuchnięta i pani wet podczas wizyty w niedzielę nie była jeszcze pewna płci koteczki, mowiła tylko, że to jakaś masakra, coś z miednicą nie tak
Za kilka dni bedę znowu dzwonić, Grzegorz dzisiaj wyjezdza więc nie bedę miała jak jej odwiedzić, ale Panie potwierdziły, że kicia przymilna i szuka kontaktu z czlowiekiem <zakochana> Naprawdę jest przekochana, podczas badania bardzo płakała, ale ani nie próbowała się bronić, drapać, nic. A kiedy ją spotkaliśmy w sobiotę to biedna biegła z daleka i się łasiła mrucząc, wspinała się po nogach i pchała się do samochodu, jakby szukała pomocy, tak żal mi było jej zostawiać, ale nie mieliśmy wtedy jak jej zabrać
Po przyjezdzie do domu wieczorem zadzwoniłam do taty z prośbą, żeby spróbował ją rano złapać, jeśli mu się uda to po nią wrócę :-> I po 9.00 tatko zadzwonił, że kicia już w garażu, spakowana do kosza na bieliznę i gotowa do drogi <mrgreen> Resztę znasz bo byłyśmy w kontakcie
Oczywiście TOZ mi odmówił pomocy, do fundacji już nie dzwoniłam po ostatniej akcji, ale wyprosiłam inną panią <serce> Jest w pobliżu bardzo kameralne miejsce, gdzie kotki nie są w klatkach (poza tymi leczonymi oczywiście). Ale reszta "adopciaków" w dwóch pokoikach ma swoje posłanka, zabaweczki, kotków jest tam niewiele, mają czyściutko, zero zapachu, kuwetki wysprzątane
Piękny wybieg dla pieskow, spokój i cisza. Wiedziałam, że nie mogę jej zawieżć do naszego schronu bo warunki tam są straszne i byłam przeszcześliwa, że nas przyjęto. Oczywiścię wiązało się to z zaangażowaniem znajomego, który mieszka w tamtej gminie, ale akurat tam mam przyjaciól, którzy z chęcią pomogli. Przejechaliśmy trochę kilometrów, ale bylo warto, cieszę się, że się udało. Mam nadzieję, że koteczka wyzdrowieje i trafi do dobrego domu
<ok>
Asiu, pytałam dzisiaj o koteczkę (bo kicia okazała się młodą damą <serce> ), ponoć ma problem z drogami rodnymiozon pisze:Kasiu, daj jutro znać, co z maluchem. Mam nadzieję, że to będą dobre wiadomości <ok>
Trochę się zdziwiłam bo dla mnie przede wszystkim niepokojacy byl ten ogonek (jak zlamany) no i straszna biegunka, kicia przez cały czas kiedy ją widzialam w sobotę miała caly tyłek i nóżki mokre od biegunki, cały tył był w odchodach i przez drogę w transporterze się z niej lalo
Oczywiście TOZ mi odmówił pomocy, do fundacji już nie dzwoniłam po ostatniej akcji, ale wyprosiłam inną panią <serce> Jest w pobliżu bardzo kameralne miejsce, gdzie kotki nie są w klatkach (poza tymi leczonymi oczywiście). Ale reszta "adopciaków" w dwóch pokoikach ma swoje posłanka, zabaweczki, kotków jest tam niewiele, mają czyściutko, zero zapachu, kuwetki wysprzątane


















