Strona 288 z 340

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 16:39
autor: MoniQ
Ja-dwi-nia :mdleje: :mdleje: :mdleje:


A z kotkiem to ja też myślałam, że żart, chociaż zdjęcia o tym nie świadczyły :D
Ale dalej nie wiem co myśleć skoro piszesz o nim i o "swoich" kotach. To ten jeszcze nie jest Twój? Decyzja nie zapadła?

More details please! :)

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 16:41
autor: Mago
Zaopiekowanie się kotkiem godne każdej pochwały, ale tak puścić miedzy trzy własne koty, kota o którym nic nie wiadomo, to <shock>
No chyba, że zrobiłaś mu u weta pełen przegląd, z badaniami na białaczkę, koci Aids włącznie... to będę na kolana padać i przepraszać. Serio.

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 16:57
autor: Betuś
Ogromne gratulacje!!! :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 17:34
autor: beev
Gratulacje ! Podziwiam Cię ze przygarnelas kotka <serce>
Ja przy dwóch nie daje sobie rady <oops> <lol>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 17:36
autor: Izabela AD
<ok> za zdrówko wszystkich czterech kotków
:kotek: :kotek: :kotek: :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 17:37
autor: Becia
Jaka niespodzianka :mdleje: Więcej szczegółów poproszę <mrgreen>

Jadwinia <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 17:43
autor: Audrey
Haniu, :kiss:
Mój ukochany Lovlasek i Jadwinia są cudowni. <serce> <serce>
Czarna szarańcza piękna. <serce>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 19:19
autor: Fusiu
No ja też podziwiam.. Dwa ledwo ogarniam, ale ja raczkująca jestem <lol>

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 21:10
autor: Aleex
Jadwinia to cudo <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce>

Wszystkie Twoje koty są piękne i czarny maluszek też :kotek: :kotek: :kotek:

Re: Lucek, Leoś i Jadwinia

: 16 lut 2015, 21:15
autor: Hann
Strasznie przepraszam, że zostawiłam Was tak w połowie zdania :kwiatek: Musiałam pędzić, bo poza pracą, domem, młodszą córką, mam teraz starszą córkę w szpitalu i biegłam dokupić jej i dowieść kilka rzeczy, które jeszcze w ostatniej chwili okazały się potrzebne...

Przygarnęliśmy małego tylko na chwilę :kotek: Dla mnie samej ta historia jest niewiarygodna... I nie, nie zabieram do domu wszystkich kotów które przebiegają mi drogę, bo już mnie kilka osób o to pytało, patrząc jak na nienormalną... Ale on był mały, było ciemno, wokół pełno samochodów... Nie mogłam zostawić go na ulicy, nie miałam też do kogo go zawieść, trafił więc do nas, chociaż wiedziałam że ryzykuję. Gdzieś tam może w ułamku sekundy zdążyłam podświadomie pomyśleć, że to tylko na chwilę, że jest to dokładnie taki kotek o jakim marzy Malenka, najlepsza przyjaciółka mojej młodszej córki. Mały i czarny jak Nocna Furia. Że może się uda. Że może kotek będzie jej.
Malena jest niesamowita. Jest małą zaklinaczką kotów. Dziewczyny umawiają się na nocowanie, Malenka była u nas dwa razy i wierzcie mi, nie wiem jak ona to robi, ale może z kotami zrobić wszystko. Nosiła na rękach Leosia i Jadwinię, przed noszeniem Lucka udało mi się ją powstrzymać, ale też próbowała <mrgreen> Całowała za to wszystkie trzy <oops> a wierzcie mi, trzeba mieć w sobie sporo odwagi żeby całować patrzącego zawsze wilkiem Lucka <lol>
I właśnie do Malenki i do jej rodziców, naszych przyjaciół, w dodatku mieszkających blisko bo też w Wilanowie, trafi moja mała puchata znajda <zakochana> Jestem przeszczęśliwa <oops> Cieszę się nie do opisania, że go wzięłam, że będzie ich... Teraz już tylko mam nadzieję, że ta niewiarygodna ale i nieprzemyślana historia dobrze się dla wszystkich skończy. Bo nie, nie padaj Maga na kolana, wiem że zrobiłam źle, wiem że biorąc do domu bez badań kota z ulicy, nawet na chwilę, nawet jeśli wydawało mi się że "wygląda na zdrowego", naraziłam zdrowie moich kotów...

A mała zaklinaczka kotów wygląda tak:

Obrazek

Mam nadzieję, że wyrośnie nie tylko na piękną i dobrą, ale i na mądrą kobietę, która nie będzie przynosiła do domu przebiegających jej przed autem w lutowy wieczór bezdomnych kotów ;-))