Strona 30 z 82

: 04 kwie 2012, 17:04
autor: margita
Ja też trzymam mocno kciuki i czekamy na dobre wieści <ok> <ok>

: 04 kwie 2012, 18:24
autor: Izabela AD
Trzymamy mocno kciuki, bardzo , bardzo mocno...!
Moja psina -Bonii- tez kiedyś miała ropę pod niegojacą się raną , strupem... Dwa miesiące u wetów.... Było coraz gorzej . Gdy robiłam zgodnie z zaleceniami weta opatrunek - przepraszam - ale napiszę to- zszedł strup , rana była głeboka. Pierwsze co przyszło mi do głowy to odstawiłam wszystko i pryskałam okolice rany dookoła oxykortem w areozolu.... Poprawa była juz na drugi dzień. A po tygodniu nie było prawie sladu. Gdy poszłam do weta i pokazałam - to krzyczał i krzyczał ....... a ja w głębi serca czułam ,ze tak musiałam zrobić . Wszystko się dobrze skończyło...... Trzymamy mocno kciuki i całym sercem jesteśmy przy Was i kici -Meg
:kotek: :hug:

: 05 kwie 2012, 12:57
autor: kosanna
Meg wróciła do domu dziś rano, po nocy spędzonej w domu pana weterynarza. Na dzień dobry dostałam od niej z "liścia", za to że chciałam wysłać ją na tamten świat. Co niewątpliwie oznacza, że czuje się już bardzo dobrze! Bardzo Wam dziękuję <serce> za kciuki i wszystko!
Pierwsze kroki w mieszkaniu skierowała zaraz do miski z jedzeniem, zjadła całą miseczkę chrupek, mokre spróbowała, wody wypiła litr, była w kuwecie oddać litr, który wypiła i szuka sobie miejsca do spania, bo żadne "na parterze" jej nie odpowiada. A myślałam, że zrobiłam wystarczającą ilość legowisk z pudełek i kartonów wymoszczonych kocykami! <shock> Muszę zgłosić się do Reni!
Jak to dobrze, że mamy to za sobą, żeby teraz tylko dobrze się goiło.
Niestety mam problem, ponieważ mam kołnierz, w którym Meg nie może spać i kubraczek, w którym dla odmiany się nie załatwia. Zastanawiam się, którą opcję wybrać, bo niestety drapie się i liże. ;-(
Kanaliki łzowe nie zostały udrożnione, ponieważ okazało się że Meg nie ma punktów łzowych, ma natomiast herpers wirusa w oku. To tzw. "pikuś" przy jej dolegliwościach, więc na ten moment się tym nie martwię, ponieważ bardzo się cieszę, że jest już w domu. :-)

: 05 kwie 2012, 12:59
autor: Julcik
To teraz duuużo zdrówka i żebyś już się nie musiała denerwować kosanno :-) :kotek: :ok:

: 05 kwie 2012, 13:01
autor: kosanna
Julcik pisze:To teraz duuużo zdrówka i żebyś już się nie musiała denerwować kosanno :-) :kotek: :ok:
Dziękujemy! <serce> :kotek:

: 05 kwie 2012, 13:25
autor: Ania_83
No to zyczę żeby wszystko szybko sie goiło !! :kotek:
A może wybierz opcję - pare godzin kołnierz, a parę godzin kubraczek? Czy to bez sensu? <oops> Może w tym kubraczku nauczy się załatwiać?? Moja Lunia np przestała w kubraczku zakopywać, ale z załatwianiem jakoś jej szło.
Biedna Kocinka ! Proszę ją wymiziać i wycałować w każdą rankę :kotek: <zakochana>

: 05 kwie 2012, 13:42
autor: Witcha
Ojej, biedna Megunia, nie dość ze sie wycierpiała to jeszcze kubraczek musi nosić... a mogę spytać skąd wiadomo, że nie umie się w nim załatwić?
przy wylizywaniu chyba lepszy kubraczek, poza tym śpi kot więcej po zabiegach ogólnie (widziałam po Ninie) więc taki kolnierz to naprawdę musi byc uciążliwy...
Trzymam kciuki bardzo za Megunie zeby sie szybko odbudowała :kotek: :kotek:

: 05 kwie 2012, 18:15
autor: Sonia
Trzymam kciuki, żeby koteczka jak najszybciej wróciła do pełni zdrowia <ok> :kotek:
Kubraczka jej nie ściągaj, przyzwyczai się do niego, choć na pewno zadowolona z jego powodu nie będzie, ale lepiej tydzień męczenia się z kubraczkiem niż jakieś powikłania i wylizywanie ranki. Ten kołnierz to może jest niepotrzebny skoro jest w ubranku.

: 05 kwie 2012, 18:38
autor: kotku
No to się macie.. dobrze, że apetyt jej dopisuje i ma siłę żeby Ci przywalić <lol> ;-))
Trzymam kciuki żeby gojenie szło dobrze <ok> :kotek:

: 05 kwie 2012, 19:56
autor: kosanna
Dzięki dziewczyny! <serce>
Musiałam wyjść z domu, więc zostawiłam ją w kubraczku i kołnierzu. Nie wiem, co przez ten czas robiła (mam nadzieję że spała). Zdjęłam jej teraz kubraczek i kołnierz i odkąd to zrobiłam cały czas się myje (już dobre 15 minut).
To, że nie załatwia się w kubraczku wiem od wetrynarza i teraz pobiegła do kuwety jak jej go zdjęłam. I wcześniej też jak ją przywiozłam od weterynarza, to po zdjęciu kubraczka poszła do kuwety. Ten kołnierz natomiast musi być, bo dzięki temu nie dosięga pazurami tylnej nogi do rany na karku, którą ciągle rozdrapywała, dlatego ta martwica się nie chciała goić.
Myślę, że nie ma przebacz i chyba trzeba ja naprawdę unieruchomić. Trudno, przecież jak ludzi wkładają w gips to też ich unieruchamiają na jakiś czas (przykuci do wyciągnika ortopedycznego na łóżku).
Muszę poczytać na forum, o tym kubraczku. Czy można go w ogóle zdejmować i na ile? Chyba muszę zaopatrzyć się w kolejny, żeby gdy się zabrudzi go wyprać i mieć na zmianę. Nie mam wystarczającej wiedzy w tym temacie. Jak to u Was dziewczyny było? Zaraz zajmę się studiowaniem forum, tylko zamieszczę zdjęcia mojej bidulki kochanej.

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us