Strona 30 z 146

: 21 lut 2010, 18:20
autor: mimbla
Reniu, nie mam doświadczenia w pooperacyjnych kotach, ale kiedyś za kazdym razem gdy zakladalam Ozziemu szelki udawał martwego- nie ruszał się, leżał tylko na boku... Nie podobało mu się to coś, co go obejmowało. Może z Megi jest tak samo?
Ale dobrze, że jutro macie kontrolę, mam nadzieję, że lekarz rozwieje Twoje obawy.

:hug:

: 21 lut 2010, 18:43
autor: Maria
Reniu , opuchlizna na brzuszku właśnie wygląda jak kulka, tam jest kilka osobnych warstw szwów i wszystkie te warstwy osobno puchą. Stąd robi się taka piłka. To nie zejdzie od razu, tylko z tydzień się będzie utrzymywało. Jeżeli rana się nie sączy to powinno być ok. Kotka jest na antybiotyku więc nie grozi jej jakieś nagłe zapalenie. Tylko trzeba uważać żeby nie rozlizała rany. Jeżeli nie chce chodzić to można zrobić jej nadzorowaną przerwę bez kubraczka i dać czas na wylizanie futerka. Tylko oczywiście nie pozwolić lizać rany. (nasza kropka jakoś samej rany nie lizała tylko, futerko dookoła - bo się źle układało po wygoleniu ;))

Idziecie na kontrolę więc bez obaw! Będzie dobrze! :ok:

Pozdrawiam

: 21 lut 2010, 20:59
autor: Dorszka
Reniu, jutro kontrola, więc uzbrój się w cierpliwość. Ale dokładnie opisz swoje wątpliwości - ja tylko dwa razy w swoim hodowlanym życiu miałam do czynienia ze szwami, ale były to szwy pocesarkowe, więc chyba można te sprawy porównać. Po pierwszej cesarce, gdzie szew był prawidłowy, nie było żadnych zaognień. Kotka od drugiej doby już się załatwiała do kuwety. A szwów było więcej, bo macica nie była przecież usunięta, na niej były dodatkowe szwy. W drugim przypadku, gdy miałam sporo problemów, szwy puchły. Jeśli jeszcze wyczuwasz zgrubienie, koniecznie pokaż lekarzowi, w którym miejscu. Borgia miała prawdopodobnie uczulenie na rodzaj szwów, które jej założono wewnątrz. W jej przypadku chodziło jeszcze o inne rzeczy, ale to już nie dotyczy Meguni :)

Czy Megunia reaguje bólowo na dotyk? Czy je i pije? Czy możesz pogłaskać ją po bokach?

Przepraszam, że nie napisałam posta "uspokojającego", ale w przypadku Borgii miałam naprawdę sporo problemów, i jestem przeczulona. Koniecznie jutro lekarz i kontrola, i każ sobie dokładnie wytłumaczyć wszystkie wątpliwości. Jeśli którakolwiek z odpowiedzi będzie mętna lub niezadowalająca, jedź do drugiego lekarza, niech popatrzy świeżym okiem, i oceni stan Meguni.

: 21 lut 2010, 21:13
autor: Renia
Je i pije chętnie. Na dotyk nie reaguje źle, ale jak staram się ją delikatnie podnieść przy przenoszeniu do kuwety to cichutko zawsze zamiałknie. Ale to raczej normalne, bo przecież jest po operacji.
Ta buła o tyle mnie przestraszyła, że rano była wielkości orzecha włoskiego, a teraz się powiekszyła o połowę.
na odległość nic nie poradzimy, jutro wizyta więc wszystko się wyjaśni.
Parafina pomogła i przed chwilką udało jej się zrobić qupkę <klaszcze>

: 21 lut 2010, 21:21
autor: Dorszka
To myślę, że wszystko jest tak, jak opisała Maria :) Czyli odetchnęłam, i śpij sokojnie :)

: 21 lut 2010, 21:24
autor: Renia
Chętnie bym spokojnie pospała, ale ten koci rekonwalescent zajmuje moją poduszkę a ja ze strachu, żeby jej czasem ni nacisnąć gdzie nie trzeba czuwam w dole łóżka...

ważne, że się załatwiła. Teraz już będzie tylko lepiej :) Dzięki

: 21 lut 2010, 21:42
autor: Mago
Reniu, przepraszam, że ja dopiero teraz dojrzałam wątek Meguni. Jestem zawalona pracą :-(

Przechodząc do rzeczy. Kotka po kastracji ubrana w kubraczek nie chce się w nim poruszać. Moja Luna jak po kastracji była zakubraczkowana to praktycznie leżała w jednym miejscu. Do miski i kuwety chodziła sporadycznie a i to drobiła takim dziwnym kroczkiem. Zdjęcie kubraczka stawiało ją na nogi natychmiast, ale niestety wylizywała ranę więc nie było tu dyskusji i siedziała w kubraczku. Też się kiedyś niepokoiłam wyglądem rany pooperacyjnej. Tutaj znajdziesz zdjęcia jak to wyglądało u mojej Luny na 3 dzień po operacji ---> TUTAJ (tak w połowie strony jest zdjęcie). Też jej ta ranka opuchła. Mi weterynarz tłumaczył, że najistotniejsze jest aby nic z rany się nie sączyło. Opuchlizna lekka może wystąpić.
Najważniejsze, że kotka troszkę choć ale zjadła, że pije i kuwetkuje :-) a jutro kontrola. Trzymam mocno kciuki i wierzę, że wszystko będzie dobrze :kotek:

: 21 lut 2010, 22:35
autor: dźinx
Ja to się wogóle wypowiadać nie powinnam, bo nie posiadam wiedzy na ten temat :-| , ale wiem, ze są kołnierzyki dla zwierzatek. <arrowright> http://animalia.pl/produkt,2852,164,Tri ... ryjny.html

Coś w tym stylu. Jak Megusia nie chodzi, bo jest skrępowana kubraczkiem, to może niewielki kołnierzyk pozwoli jej się poruszać, a uniemożliwi wylizywanie. Qrcze, nie wiem, fajnie się radzi...

: 21 lut 2010, 23:33
autor: Ania i Krzyś
Pozwolimy sobie zagaić, bo jak nie patrzeć mamy największe doświadczenie z ranami pooperacyjnymi i operacjami ogólnie ze wszystkich użytkowników tego forum.

Kołnierzy żadnej maści nie radzimy, bo zwykle dają odwrotny do założonego rezultat. Praktycznie żaden kot ich nie toleruje. Ubrany weń najczęściej zaczyna szaleć. Leny np. w kołnierzu baaardzo wysoko zagorączkował.

Nici samowchłanialne (najczęściej używany jest taki niebieski, pleciony Dexon o czasie wchłaniania 60-90 dni), którymi szyje się "wszystko co pod skórą" zawsze dają odczyn (!!!) w postaci obrzęku, a jego wydatność jest cechą osobniczą. Jest to całkowicie normalna rzecz tak dla zwierząt jak i dla ludzi. Tak jak napisała Mago, jeśli rana jest czysta, nie ma wycieków, a jej brzegi dosyć ściśle do siebie przylegają nie ma się czym przejmować.
W takich przypadkach się nie interweniuje, zresztą reoperacja w takim przypadku byłaby kiepskim rozwiązaniem w 99% zakończonym zainfekowaniem (oby tylko) rany pooperacyjnej, bo nie da się w takim przypadku utrzymać czystości pola operacyjnego.

Nie dziw się, że kot odczuwa ból. Kastracja kotki to olbrzymi zabieg chirurgiczny, w trakcie którego operator narusza bardzo wiele struktur anatomicznych czego konsekwencją jest ból...

Kot w kubraku, czy jakimkolwiek innym kombinezonie raczej kiepsko się porusza, ale nie martw się - zacznie... Będzie to komiczny obraz - my na koty w skarpetach przez ich "mechaniczny chód" nazywamy ROBOKOTY :) i zawsze mamy z tego olbrzymią uciechę...

Mimo wszystko jeśli to wszystko Cię niepokoi pokaż się weterynarzowi...
...dla świętego spokoju.

: 22 lut 2010, 08:01
autor: Gonab
Ja tez jestem za kubrakiem, choc moja Zoyka jak już przestał ją kubrak paraliżowac - tak jak tu było pisane odejmowało jej nogi, leżała na boku etc itp - to bardzo szybko nauczyła się z niego wysmykiwac - umiejętności kotów sa niesamowite - okazało sie, ze w jej przypadku kluczowym było mocne zawiązanie ostatniego sznureczka kubraczka.