Dawno nie pisaliśmy, trochę się działo, a potem przyszedł grudzień, a to u nas bardzo pracowity miesiąc.
Jak co roku przygotowania do Świąt pochłaniały mi sporo czasu, zwłaszcza, że z pracy wracam nie wcześniej niż o 18.00, ale nie ukrywam, że kocham ta przedświąteczną gorączkę
i mimo, że zarywam czasem noce to robię to z wielką przyjemnością <oops>
Wszystko oczywiścię w asyście kotów, bez ich pomocy to pewnie nic by z tej roboty nie było <diabeł>
W miedzyczasie też się dokociliśmy
Tak więc poza kupnem prezentow, z uporem maniaka robiliśmy np stroiki, które były potem częścią
świątecznych podarunków (jakość zdjęć tabletowa <oops> )
Pomagający kot jak już się za dużo narobi wygląda mniej więcej tak:
W grudniu pieczemy też górę ciastek, duuuużo ciastków, min 10 rodzajow, bo to też część naszych giftów <mrgreen>
Na koniec ciastka lądują w puszkach i wyglądają tak :-)
W tym czasie koty miały oczywiście pełne łapy roboty
Moja buła <serce>
Troszku jakby się utyło <gwiżdże>
Kayusia trzyma linię <serce>
I też pokochała tekturowy serek
w końcu przyszedł czas na pasztety, wedliny, ciasta i chlebki <mrgreen>
(babie było mało to se kupiła szynkowar :-> )
Baleron (dla TZta, ale też skubnełam, dieta nie zabrania <lol> )
Koty wciąż pomagały jak mogły <lol>
Za to weekendowe poranki mielimy tylko dla siebie <zakochana>
...tak wygląda 4,5 kg kota lezące na moim brzuchu :->
I kolejne 6 kg paczace kiedy podniosę powieki
Czasem udało nam się też zrobić kilka fotek :->
Aż w końcu przyjechal Panciu i przyszedł czas na ubranie choinki <mrgreen>
Jest zima to patrzymy też na ptaszki
Czasem coś gadamy do ptaszków <lol>
A poza tym, to jak widać wcale nie zbrzydliśmy i jesteśmy bardzo grzeczne <rotfl>
No prawie grzeczne <oops>
Pozdrawiamy wszystkie ciocie i nasze kuzynostwo
