Za nami ciężkie chwile związane z zimnem. Jednak daliśmy sobie jakoś rady. Kupiłam ekipie takie materiałowe woreczki, które po otwarciu nagrzewają się i dają ciepło przez 16 h. Wkładam im takie wkłady pod kocyk i cała czwórka się pięknie w domku wygrzewa.
Wiele osób wie, że zajmuję się kotami.. Tak więc przyjechał Pan z dzieckiem aby adoptować Jacuchnę. Jacuś naszykowany, dumny czekał na nich. Ja płakałam jak bóbr.. Tylko po to aby usłyszeć "oj, myślałem, że Pani ma do oddania kiciaki". Ludzie są okropni... Więc jesteśmy sobie nadal w czwórkę. A przepraszam, w piątkę, bo pewnego dnia zjawił się u mnie kolejny kot. Daję mu jeść, lecz jeszcze nie mogę złapać aby sprawdzić czy komuś nie uciekł.. Piękna dama (myślę, że to dziewczynka) jest z nami od około miesiąca. Szukałam wszędzie ogłoszeń, bo kociczka nie wygląda na klasycznego bezdomniaczka
Tu z ekipą Lolkowo - trojaczkową:
Oby wróciła już wiosna, bo zima wykonczyła mnie nerwowo w trosce o nasze przydomniaczki