Bardzo dziękujemy
Po zmianie karmy na hipoalergiczną, przyszła pora na kolejny element kuracji - kąpiele lecznicze. W związku z tym przeżyłam wczoraj 'łazienkową orgię' z Biczastym w roli głównej

Oczywiście nie obyło się bez przelewu krwi, ale czego się nie robi w imię miłości.
Tak trochę poważniej, to wet zalecił nam szampon Virbac Allermyl - szampon dermatologiczny dla psów i kotów dla skóry suchej, podrażnionej i atopowej. Szczerze - nie miałam pojęcia, że są tak specjalistyczne kosmetyki dla futrzaków. Najpierw rozprowadzanie szamponu, 5 minut odczekać i spłukiwanie.
Przez owe 5 minut (jedne z dłuższych w moim życiu

) musiałam bardzo mocno przytulać się do futrzastego, co nad wyraz mu się nie podobało. Gdy czas minął pomyślałam - jeszcze tylko płukanko i jesteśmy w domu. Hmm... błądzić jest rzeczą ludzką ;) Początek ok udało mi się umieścić Bzika w wannie, płukanie szło całkiem sprawnie, do momentu gdy nie wiedzieć dlaczego zaczęła lecieć cieplejsza woda <shock> Bzik zainstalował się na moich plecach i koniec. Z pomocą przybył mąż i jakoś się udało. Czesanie i suszenie było już względnie bezbolesne.
O tym, że Bzik nie lubi kąpieli wiedziałam już wcześniej, ale aż tak źle jeszcze nie było. Najgorsze jest jednak to, że wet zalecił takie kąpiele 2-3 razy w tyg <shock>
O to, że zniszczy mu się futerko od tych kąpieli się tak bardzo nie martwię, gdyż i tak jest w opłakanym stanie i mam wrażenie, że gorzej być nie może. Znacznie bardziej martwi mnie to, że dla niego taka kąpiel jest ogromnie stresująca, a dla mnie bolesna.
Chyba muszę mu zorganizować klapeczki kąpielowe ;) albo zacząć odkładać na zabieg usuwania blizn ;)
Największym plusem wczorajszej bitwy jest stan futerka, które wg mnie jest lepsze, a ranki na skórze jakby mniej widoczne. Zauważyłam też, że Bzik odrobinę mniej się drapie i wylizuję chore miejsca z trochę mniejszym namaszczeniem.
Jutro wyniki, jeśli będę musiała mu podawać tabletki, to podejrzewam, że opis może być równie barwny i 'krwisty' ;)
Pozdrawiam gorąco