Lubo
- evix25
- Posty: 33
- Rejestracja: 16 maja 2012, 15:36
Lubek dostał wczoraj szeleszczący tunel z zooplusa. I co?.... - żadnej reakcji i zainteresowania. Nie pomogło zachęcanie do zabawy poprzez wrzucanie do tunelu myszek, piłeczek i świecenie laserkiem. Podszedł kilka razy, grzebnął łapką i tyle.
Za to dziś rano od ok. 7.00 wielkie szaleństwo. Skoki, ślizgi, polowania. Tunel razem z Lubkiem jeździł po całym pokoju
, robiąc przy tym rumor w mieszkaniu.
Wszystkim planującym zakup tunelu (jest teraz w zooplusie w promocyjnej cenie) - polecam.
Za to dziś rano od ok. 7.00 wielkie szaleństwo. Skoki, ślizgi, polowania. Tunel razem z Lubkiem jeździł po całym pokoju
Wszystkim planującym zakup tunelu (jest teraz w zooplusie w promocyjnej cenie) - polecam.
- evix25
- Posty: 33
- Rejestracja: 16 maja 2012, 15:36
O tak... Lubkowe wyczucie chwili zawsze przypada na stosowną godzinę (czyt. nie później niż 7.00 rano). Oczywiście poranne tunelowe akrobacje musiały być poprzedzone dozą pieszczot około 5.30, o które kocurek domagał się głośnym "miau", a przy braku mojej reakcji pacnięciem mnie łapką po nodze. Cóż było począć? - obudzić się, wygłaskać słodziaka i spróbować złapać jeszcze chwilę snu.Sonia pisze:Hehe Lubo po prostu czekał na stosowną chwilę <mrgreen>
... po drugiej kawie jestem już w pełni dyspozycyjna
- evix25
- Posty: 33
- Rejestracja: 16 maja 2012, 15:36
Przeżyłam wczoraj wieczorem z Lubkiem chwile grozy... W związku z tym, że to mój pierwszy (mam nadzieję, że będzie ich kiedyś więcej ;)) kocurek wystraszyłam się na dobre i nie wiedziałam, co robić.
Właśnie sprzątałam Lubkową kuwetę, kiedy usłyszałam dziwne odgłosy. Myślałam, że to w TV, ale patrzę, że to Lubo wydaje z siebie dziwne dźwięki- takie "krztusząco- chrząkające" i wygląda tak, jakby czymś się dusił (charakterystycznie wysuwał główkę do przodu). W pierwszej chwili pomyślałam, że zjadł coś (kawałek myszki, itp.) i się zadławił. Zajrzałam w panice do pyszczka - pusto, a kot dalej się krztusi. Chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić do naszej pani weterynarz... W tym czasie kot podszedł do miseczki z wodą, napił się i krztuszenie ustąpiło.
Przestraszyłam się na poważnie. Lubek też był zdziwiony całą sytuacją. Przez kolejną godzinę spokojnie leżał na podłodze. Dzisiaj rano wszystko było ok. Kotek wesoły - ja wciąż troszkę przypanikowana.
Czy mógł być to kłaczek, który przeszkadzał Lubkowi i kocurek próbował się go pozbyć? Dodam, że Lubo obecnie bardzo się "sypie", pomimo częstego odkurzania sierści u nas dostatek na podłodze i w powietrzu. Kocurek dostaje Bezopet i Royala Fibre Response.
Właśnie sprzątałam Lubkową kuwetę, kiedy usłyszałam dziwne odgłosy. Myślałam, że to w TV, ale patrzę, że to Lubo wydaje z siebie dziwne dźwięki- takie "krztusząco- chrząkające" i wygląda tak, jakby czymś się dusił (charakterystycznie wysuwał główkę do przodu). W pierwszej chwili pomyślałam, że zjadł coś (kawałek myszki, itp.) i się zadławił. Zajrzałam w panice do pyszczka - pusto, a kot dalej się krztusi. Chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić do naszej pani weterynarz... W tym czasie kot podszedł do miseczki z wodą, napił się i krztuszenie ustąpiło.
Przestraszyłam się na poważnie. Lubek też był zdziwiony całą sytuacją. Przez kolejną godzinę spokojnie leżał na podłodze. Dzisiaj rano wszystko było ok. Kotek wesoły - ja wciąż troszkę przypanikowana.
Czy mógł być to kłaczek, który przeszkadzał Lubkowi i kocurek próbował się go pozbyć? Dodam, że Lubo obecnie bardzo się "sypie", pomimo częstego odkurzania sierści u nas dostatek na podłodze i w powietrzu. Kocurek dostaje Bezopet i Royala Fibre Response.
- evix25
- Posty: 33
- Rejestracja: 16 maja 2012, 15:36
Asiu, teraz gdy Lubek intensywnie gubi sierść Bezopet aplikuję (niestety wbrew woli kota, bo mały protestuje i żadne prośby i inne przemycanie nie skutkuje) co 3 dni. Do tego RC Fibre Response - obecnie codziennie mieszam małą porcję z ulubionym RC Vet. Diet Growth.Joanna P. pisze:Ewa, ja też myślę, że to kłaczki wywołują podrażnienia, jak często podajesz Bezopet ?