Strona 4 z 12

: 21 maja 2012, 09:33
autor: margita
i ja witam :-)
czekoladki są przepiękne ... <zakochana>

: 22 maja 2012, 08:33
autor: evix25
Lubek dostał wczoraj szeleszczący tunel z zooplusa. I co?.... - żadnej reakcji i zainteresowania. Nie pomogło zachęcanie do zabawy poprzez wrzucanie do tunelu myszek, piłeczek i świecenie laserkiem. Podszedł kilka razy, grzebnął łapką i tyle.

Za to dziś rano od ok. 7.00 wielkie szaleństwo. Skoki, ślizgi, polowania. Tunel razem z Lubkiem jeździł po całym pokoju :haha: , robiąc przy tym rumor w mieszkaniu.

Wszystkim planującym zakup tunelu (jest teraz w zooplusie w promocyjnej cenie) - polecam.

: 22 maja 2012, 08:35
autor: Sonia
Hehe Lubo po prostu czekał na stosowną chwilę <mrgreen>

: 22 maja 2012, 08:45
autor: evix25
Sonia pisze:Hehe Lubo po prostu czekał na stosowną chwilę <mrgreen>
O tak... Lubkowe wyczucie chwili zawsze przypada na stosowną godzinę (czyt. nie później niż 7.00 rano). Oczywiście poranne tunelowe akrobacje musiały być poprzedzone dozą pieszczot około 5.30, o które kocurek domagał się głośnym "miau", a przy braku mojej reakcji pacnięciem mnie łapką po nodze. Cóż było począć? - obudzić się, wygłaskać słodziaka i spróbować złapać jeszcze chwilę snu.

... po drugiej kawie jestem już w pełni dyspozycyjna :)

: 22 maja 2012, 08:55
autor: aaGaa
Witaj czekoladowy misiu Lub'isiu :kotek:
... u nas ostatnio hitem jest pobudka o 4 z minutami bo przecież Futro zapomniało, że przed spaniem było wybawione, wymiziane i wycałowane po brzuszku <rotfl>

: 23 maja 2012, 11:15
autor: evix25
Przeżyłam wczoraj wieczorem z Lubkiem chwile grozy... W związku z tym, że to mój pierwszy (mam nadzieję, że będzie ich kiedyś więcej ;)) kocurek wystraszyłam się na dobre i nie wiedziałam, co robić.
Właśnie sprzątałam Lubkową kuwetę, kiedy usłyszałam dziwne odgłosy. Myślałam, że to w TV, ale patrzę, że to Lubo wydaje z siebie dziwne dźwięki- takie "krztusząco- chrząkające" i wygląda tak, jakby czymś się dusił (charakterystycznie wysuwał główkę do przodu). W pierwszej chwili pomyślałam, że zjadł coś (kawałek myszki, itp.) i się zadławił. Zajrzałam w panice do pyszczka - pusto, a kot dalej się krztusi. Chwyciłam za telefon, żeby zadzwonić do naszej pani weterynarz... W tym czasie kot podszedł do miseczki z wodą, napił się i krztuszenie ustąpiło.

Przestraszyłam się na poważnie. Lubek też był zdziwiony całą sytuacją. Przez kolejną godzinę spokojnie leżał na podłodze. Dzisiaj rano wszystko było ok. Kotek wesoły - ja wciąż troszkę przypanikowana.

Czy mógł być to kłaczek, który przeszkadzał Lubkowi i kocurek próbował się go pozbyć? Dodam, że Lubo obecnie bardzo się "sypie", pomimo częstego odkurzania sierści u nas dostatek na podłodze i w powietrzu. Kocurek dostaje Bezopet i Royala Fibre Response.

: 23 maja 2012, 11:23
autor: Danusia
Dokładnie tak to wyglada jak kłaki go męczą , przeciez te nasze skarby wiecznie sie myją i niestety mogą się zakłaczyć dlatego trzeba obserwować ,a pod ręka mieć Bezo-peta pastę .

: 23 maja 2012, 11:36
autor: Sonia
Kotuś w taki sposób wywołuje sobie wymioty, żeby pozbyć się z żołądka kłaka.
Tak, jak pisze Danusia, zaopatrz się w pastę Bezopet.

: 23 maja 2012, 11:38
autor: Joanna P.
Ewa, ja też myślę, że to kłaczki wywołują podrażnienia, jak często podajesz Bezopet ?

: 23 maja 2012, 12:12
autor: evix25
Joanna P. pisze:Ewa, ja też myślę, że to kłaczki wywołują podrażnienia, jak często podajesz Bezopet ?
Asiu, teraz gdy Lubek intensywnie gubi sierść Bezopet aplikuję (niestety wbrew woli kota, bo mały protestuje i żadne prośby i inne przemycanie nie skutkuje) co 3 dni. Do tego RC Fibre Response - obecnie codziennie mieszam małą porcję z ulubionym RC Vet. Diet Growth.