Re: Mała, puchata kuleczka!
: 23 kwie 2013, 13:58
Dziękujemy za cieplutkie przyjęcie
Oj tak, Kicia (vel Indiana) zadomowił się już pierwszego dnia....Dzień później wylegiwał się na moim łóżku podwoziem do góry
Szybko także nauczył mnie, iż nie należy miski z wodą napełniać do pełna. Przecież ona jest taka fajna i tak fajnie można uderzać w nią łapką. Efekt zabawy łatwy do przewidzenia - mała powódź w kuchni...Potem kocisko miało jeszcze większą frajdę widząc mnie latającą ze ścierką....co tylko wprawiło go w jeszcze większy zabawowo-łowiecki nastrój.
Dzoanna, pozdrowienia dla (jakby nie było) rodzinki!! A Pani Wioletta (jako hodowca) to przecudowna osoba, zawsze gotowa wspomóc radą taką kocią debiutantkę jak ja
Z czystym sumieniem będę polecać tą hodowlę.
Jutro z maluchem wybieramy się w kolejną podróż pociągiem do mojego rodzinnego domu. W Gdańsku juz czeka na małego psisko (staruszek, 13 lat). COś mi się wydaje, że może być ciekawie <ok>
Foteczki oczywiście będą, może nawet uda się z psim towarzyszem
Oj tak, Kicia (vel Indiana) zadomowił się już pierwszego dnia....Dzień później wylegiwał się na moim łóżku podwoziem do góry
Dzoanna, pozdrowienia dla (jakby nie było) rodzinki!! A Pani Wioletta (jako hodowca) to przecudowna osoba, zawsze gotowa wspomóc radą taką kocią debiutantkę jak ja
Jutro z maluchem wybieramy się w kolejną podróż pociągiem do mojego rodzinnego domu. W Gdańsku juz czeka na małego psisko (staruszek, 13 lat). COś mi się wydaje, że może być ciekawie <ok>
Foteczki oczywiście będą, może nawet uda się z psim towarzyszem





